Wspomóż Fundację LEX NOSTRA darowizną: BZ WBK nr. konta: 98 1090 1030 0000 0001 1662 5224

Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page

497adc4a-ed65-11e3-9b6d-0025b511226e

Wielokrotny gwałt na 17-latce. Gwałt, nie przez jednego, a grupę młodych mężczyzn pochodzących z tej samej miejscowości. Następnie zawiadomienie policji, postawienie zarzutów i wyrok – oczywiście uznający oskarżonych za winnych. W końcu kara i nadanie chłopcom dożywotnego piętna gwałcicieli. Tymczasem światło dzienne ujrzały nowe dowody, nowe zeznania, nowych świadków. I co najważniejsze – dowody całkowicie przeczące orzeczonemu dotychczas wyrokowi. Fałszywe zeznania oraz nieprawdziwe oskarżenia, których główną przyczyną było nie co innego, a zemsta.

To, że w młodości popełnia się różne błędy – wszyscy wiedzą. To, że młodości można wiele wybaczyć – także. Jednak istotnym jest, aby we wszystkim znać granice. A to już takie oczywiste nie jest. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak daleko może posunąć się nastolatka, którą kieruje chęć zemsty? Jeśli nie – to już nie trzeba. Omawiana historią będzie dokładną odpowiedzią na powyższe pytanie. Z tą jednak różnicą, że pytanie było retoryczne, a historia – niestety prawdziwa.

19.06.2012r. Sąd Okręgowy w Tarnowie uznał grupę mężczyzn za winnych popełnienia zbiorowego gwałtu na nastolatce. Wyrok został zaskarżony przez obrońcę, jednak Sąd Apelacyjny w Krakowie wyrokiem z dnia 31.01.2013r. zaskarżone orzeczenie w mocy utrzymał. Wydawałoby się, że wszystko skończyło się dobrze, a przynajmniej tak, jak skończyć się powinno. Tymczasem, światło dzienne ujrzały dowody, które – delikatnie rzecz ujmując – przeczą, zarówno prawidłowości orzeczenia sądu, jak i szczęśliwemu zakończeniu.

Nowe światło nowych dowodów

Wspomnianymi dowodami, które pojawiły się w sprawie i niewątpliwie nadały jej inny niż dotychczas bieg, są oświadczenia napisane przez bliskich znajomych, zarówno pokrzywdzonej, jak i oskarżonych. Treść wszystkich oświadczeń jest bardzo podobna i generalizując ewidentnie przemawia za niewinnością mężczyzn, a w konsekwencji błędnym wyrokiem. Niezwykle często powielającą się treścią jest choćby ta, przedstawiona przez dziewczynę jednego z oskarżonych, a koleżankę 17-latki. Młoda kobieta jednoznacznie oskarża Wiolettę H. o pomówienie i fałszywe oskarżenia. Co więcej, wskazuje ona na przyczynę, a mianowicie zakończenie związku jednego z mężczyzn z nieletnią, które było z inicjatywy oskarżonego. Ponadto, świadek wielokrotnie słyszał z ust poszkodowanej pod adresem byłego chłopaka pogróżki oraz obietnice zemsty za jej odrzucenie. W kolejnym oświadczeniu, tym razem kolegi Wioli, możemy przeczytać, że „nigdy nie sprawiała ona wrażenia zastraszanej czy zmuszanej do czegokolwiek. Nigdy też nie mówiła, jakoby ktokolwiek zmuszał ją do seksu, czy też gwałcił”. W jego – choć nie tylko – opinii poszkodowana prowadziła bogate życie towarzyskie, obfitujące w dobrowolne kontakty seksualne. Dodatkowo, powszechnie była uznawana „za dziewczynę łatwą”. Rówieśnik również potwierdza, iż dziewczyna wyrażała chęć zemsty na oskarżonym. Warto mieć świadomość, że zaraz po rozstaniu, związała się na krótko z innym chłopakiem, co także szybko się skończyło, i także z powodu opinii krążących na temat rozwiązłości nieletniej. Kończąc oświadczenie chłopak dodaje, że podczas swojej rozmowy z Wiolettą H. która miała miejsce w lipcu 2013r. dowiedział się, że „żałuje ona swojego postępowania, ponieważ nie zdawała sobie sprawy z późniejszych jej konsekwencji. Chciała nawet się wycofać, jednak jak stwierdziła – sprawa zaszła za daleko – i było już na to stanowczo za późno”. W takiej sytuacji jedno jest pewne: fragmenty powyżej przytoczonych oświadczeń odpowiadają na nieodpowiedziane dotąd pytania, stawiając zupełnie inną – różniącą się od dotychczasowej – tezę.

Oświadczenie nie jedno ma imię

Tymczasem, jak łatwo wywnioskować, nie są to jedyne dowody – nowe dowody, które rzucają nowe światło w omawianej historii. Z kolejnych treści oświadczeń, napisanych przez znajomych nieletniej, możemy dowiedzieć się o rozrywkowym stylu życia oraz wielokrotnych stosunkach płciowych, które odbywała z różnymi mężczyznami, co obrazowo opisywała w rozmowach z koleżankami. W zamian za świadczone usługi seksualne Wioletta czerpała korzyści m.in. w postaci zabierania jej na imprezy do okolicznych miejscowości. W relacji świadka 17-latka odgrażała się, że „wsadzi byłego chłopaka do więzienia za to jak ją potraktował, jeśli nie zmieni on swojego zdania”. Szokującym jest fakt, jakoby dziewczyna miała pomawiać również jego rodzinę oraz namawiać inne koleżanki do pomówień, w postaci oskarżeń o molestowanie i próby gwałtu. Zdaniem rówieśniczki rzekomej poszkodowanej, dziewczyna oskarżyła chłopaków wyłącznie z zemsty. Zastanawiającym jest także jej zachowanie w stosunku do innych oraz aktywne uczestnictwo w imprezach, które – po owym feralnym wydarzeniu – nie uległo żadnej zmianie. Zatem, w tym miejscu ciśnie się na usta jedno pytanie: czy aby tak zachowuje się młoda kobieta, która przez dziewięć miesięcy była wielokrotnie gwałcona przez grupę mężczyzn? Oczywiście, że nie. Dlatego to pytanie uznajmy za czysto retoryczne. Ponadto, kolejną kwestią, która budzi nieopisane zdumienie, są próby wymuszeń pieniędzy za „wykupienie się od więzienia”. Miało to polegać na tym, że konkretne osoby musiały płacić nieletniej, gdyż w przeciwnym razie miały zostać oskarżone  o gwałt. Potwierdzają to wielokrotne sytuacje pojawienia się poszkodowanej z sporą sumą pieniędzy, oraz jawne jej przechwalanie się, „że będzie żyć na koszt oskarżonych, ponieważ biegli sądowi obiecali załatwić jej rentę z tytułu stresu pourazowego, będącego następstwem traumatycznych przeżyć”. Nie trzeba chyba dodawać, że wypowiadając te słowa, Wioletta H. ewidentnie naśmiewała się ze specjalistów wymiaru sprawiedliwości, kwitując „bo ich tak łatwo można oszukać”.  Następne osoby, które zdecydowały się zeznawać, potwierdzają jedynie powyższe informacje. Na dodatkową uwagę zasługuje nasłanie przez młodą kobietę kolegów, którzy mieli jeden cel: pobić Dominika P, podczas, gdy ona – przypomnijmy, gdyby ktoś zapomniał: kobieta wielokrotnie zgwałcona – cały czas pozostawała w związku z innym mężczyznom oraz prowadziła normalne – jak na nią – życie towarzyskie, spotykając się również z wieloma chłopakami, a w tym z oprawcami.

Wznowienie postępowania

W związku z powyżej wymienionymi dowodami, których wymiar sprawiedliwości dotychczas nie znał, 31 marca 2016r. obrońca wszystkich mężczyzn, tj. Dominika P., Piotra D., Krystiana G. Michała H., Sławomira P., oraz Łukasza K. złożyła do Sądu Najwyższego w Warszawie wniosek o wznowienie postępowania sądowego –. Istotnym jest, że napisanie przytoczonych oświadczeń to jedno, lecz na tym działanie znajomych nieletniej się nie kończy. Dodatkowo, zgodzili się oni również zeznawać w sądzie, do czego skłoniły ich konsekwencje, jakie ponieśli oskarżeni. Wszyscy zgodnie uważają, że tak wysoka kara oraz dożywotni piętno gwałcicieli, są stanowczo za wysoką karą za coś, czego nie zrobili, a co wydarzyło się wyłącznie z czystych pobudek chęci zemsty. Dlatego też pragną naprawić doznane przez oskarżonych z tego względu krzywdy. W tym miejscu warto przypomnieć, że postępowanie to zakończyło się prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie 16.10.2014r. Wtedy to każdy z mężczyzn został uznany winnym tego, że w okresie od sierpnia 2010 roku do czerwca 2011 roku, a więc przez prawie dziewięć miesięcy, w kilku podtarnowskich miejscowościach tj. Siemiechów, Zakliczyn, Skrzyszów i Tuchów, wykorzystywał seksualnie  17-letnią dziewczynę. Dodatkowo, zarzuca się im stosowanie przemocy pod postacią przetrzymywania oraz gróźb pozbawienia życia, co doprowadziło do zaburzeń psychicznych, a dokładnie zespołu stresu pourazowego, u pokrzywdzonej.

Opinia psychologiczna rzekomo pokrzywdzonej

Zaburzenia psychiczne, które miały być skutkiem traumatycznych przeżyć dziewczyny to efekt badań przeprowadzonych przez biegłych sądowych. Na zlecenie Sądu Administracyjnego w Krakowie dwóch specjalistów, tj. najpierw 05.05.2014r. przez psycholog Ewę Korczyńską, a kolejno 28.05.2014r. przez dr n.med. Stanisława Teleśnickiego przeprowadziło badanie psychiatryczne u nastolatki. W jego wyniku u Wioletty H. zauważono symptomy Zespołu Stresu Pourazowego, charakterystyczne dla ofiary przemocy seksualnej, które mają charakter trwały. Warto w tym miejscu podkreślić, że ów charakterystyczne symptomy z niezwykłą łatwością dziewczyna mogła „zagrać”, ponieważ jak wspominały jej koleżanki koledzy, po pierwszej jest urodzoną aktorka, która potrafi grać rolę ofiary oraz zmyślać różne teorię o aktach seksualnych.  A po drugie dokładnie wiedziała jak opisać rzekome gwałty, gdyż ani stosunki seksualne nie były jej obce, ani też reakcje mężczyzn w trakcie tych niezliczonych stosunków, które doskonale znała z własnego doświadczenia. Z kolei, udział pokrzywdzonej kilka tygodni po zajściu we wszelakich imprezach, dożynkach, czy też spotkaniach towarzyskich sama zainteresowana wytłumaczyła jako przystanie na sugestię otoczenia oraz reakcję w jej organizmie mechanizmów obronnych. Swoją drogą należy przyznać, że jest to niezwykle autentyczne wyjaśnienie, które nawet specjalistę potrafiłoby przekonać.  Warto dodać, że omawiane badanie psychiatryczne nie wykazało u poszkodowanej żadnych innych niepokojących objawów. W związku z czym, taką też opinię przekazali Temidzie, tym samym wywiązując się ze swojego zadania.

Historia z piekła rodem

A rzekoma historia z piekła rodem zaczęła się tak… W niewielkiej podtarnowskiej miejscowości wszystko rozpoczęło się od wizyty kolegów chłopaka Wioli u niej w domu. Wtedy też miało rzekomo dojść do pierwszego gwałtu. Potem sytuacja rozwinęła się błyskawicznie. Mężczyźni mieli wielokrotnie zmuszać dziewczynę do odbycia z nimi stosunku. Ponadto grozić jej śmiercią, zniesławieniem oraz rozsławieniem wśród przyjaciół i rodziny tegoż faktu. Gwałcicieli było w  sumie dziesięciu. 17-latka ponoć odważyła się zgłosić zajście na policję po wywiezieniu jej do opuszczonego domu i kolejnym – wielokrotnym gwałcie. Większość z oskarżonych od początku śledztwa twierdziło, że nie odbywało z nią stosunków seksualnych. Natomiast Ci, którzy się do tego przyznali jednocześnie zaznaczyli, że nigdy jej do niczego nie zmuszali – robiła to z własnej woli. Niestety prokuratura niezbyt wzięła sobie do serca ich zeznania, co na pierwszy rzut oka może jest i zrozumiałe, ale czy na drugi także?

Cel nie zawsze uświęca środki

W tym momencie na pewno jasnym i niezwykle czytelnym jest, iż ocena zgromadzonych dowodów wzbogacona o nowo ujawnione okoliczności, jednoznacznie nasuwa wątpliwości, co do prawidłowości dotychczasowych ustaleń faktów. Dlatego też koniecznym jest ponowne sprawdzenie wartości dowodowych. I to zarówno tych uznanych za dowody nowe, jak i tych przedstawionych przez nieletnią, zwłaszcza w kontekście złożenia fałszywych oskarżeń oraz nakłaniania innych do składania takowych.

Można przyjąć, że Wioletta H. żyjąc w niezbyt rodzinnym, a może i nawet patologicznym środowisku próbowała dostosować się do reguł w nim panujących. Reguł, jakimi kierowali się jej rówieśnicy. Z powodu zerwania relacji ze swoim chłopakiem, chciała się jak najszybciej zemścić za niewłaściwe jej potraktowanie. Niestety sposób zemsty może być podobny do sposobów jakie w jej otoczeniu funkcjonują, tj. pomówienia i bezpodstawne oskarżenia. W wyniku takich, a nie innych metod, jej były chłopak jednocześnie stał się oskarżonym. Co więcej, stał się winnym popełnienia przestępstwa, którego de facto nie wiadomo, czy popełnił, a wiele wskazuje, że niekoniecznie. Zatem oskarżenia rzekomej poszkodowanej mogą się stać całkowicie bezzasadne i niesłuszne, natomiast jej zeznania fałszywe i krzywdzące. Bo cel, nie zawsze uświęca środki.

Mirela Krzyżak

Maciej Lisowski

Fundacja LEX NOSTRA

Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page