OWOCE ZATRUTEGO DRZEWA

Takim określeniem Marcin C. podsumował materiał dowodowy zgromadzony w toczącej się przeciwko niemu od ponad 19 lat sprawie karnej o przestępstwo z art. 207 k.k., tj. o znęcanie, którego miał dopuścić się w latach 2001-2010 na swojej byłej już żonie. W literaturze przedmiotu owocami zatrutego drzewa nazywamy niedozwolone przez prawo czynności podejmowane przez służby ścigania, które mają na celu zdobycie dowodów dających podstawę do wszczęcia postępowania karnego.

Związek Marcina C. i jego byłej żony Karoliny M. do pewnego czasu układał się poprawnie. Podczas trwania ich małżeństwa przyszli na świat dwaj synowie. Jednak w którymś momencie Marcin C. zaczął powoli dostrzegać oziębłość ze strony partnerki, aby finalnie w 1998 roku dowiedzieć się o dokonanej przez nią zdradzie. Marcin C. postanowił wybaczyć wtedy żonie jej niewierność, jak przyznaje – głównie dla dobra małoletnich dzieci. Para w celu ratowania swojego małżeństwa udała się na terapię. Wtedy to psycholog wyjaśnił, że przyczyną zdrady jego małżonki jest trudne dzieciństwo –  była ona molestowana przez swojego ojca oraz wychowywana przez matkę alkoholiczkę. Podejrzewano u niej osobowość borderline, w którym to zaburzeniu osobowości występuje skłonność do podejmowania zachowań ryzykownych, w tym stosunków płciowych.

Terapia pary nie odniosła jednak zamierzanego skutku. Marcin C. odkrył, że jego żona znowu ma romans. Tym razem z zapoznaną w internecie osobą. Internetowy kochanek zaczął namawiać wtedy Karolinę M. do podjęcia działań mających na celu oskarżenie Marcina C. o znęcanie. Jednocześnie kochanek ten kontaktował się z Marcinem C. doradzając mu w jaki sposób może zebrać dowody na niewierność swojej żony. Relacje małżeńskie zaczęły się pogarszać. Marcin C. podjął decyzję o rozwodzie. Od tego momentu zaczął zbierać dowody na niewierność żony. Żona w trakcie sprawy rozwodowej ponownie udała się na psychoterapię.

Przełomowym momentem w toczącej się intrydze był 10 maj 2010 roku, kiedy to Karolina M. podjeżdżając pod jedną z prokuratur rejonowych w Łodzi odkryła pod swoim samochodem niezidentyfikowany obiekt. Prokuratura Rejonowa wobec podejrzenia, że jest to materiał wybuchowy wezwała odpowiednie służby. Po zweryfikowaniu obiektu, okazało się, że jest to nadajnik GPS. Wtedy to była żona Marcina C. postanowiła złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 207 k.k., to jest o znęcanie się nad nią w okresie od 2001 do 2010 roku przez Marcina C. Wobec tego doniesienia, na podstawie zeznań Karoliny M. prokurator zdecydował się o przedstawieniu Marcinowi C. aktu oskarżenia, o to że w latach 2001 – 2010 miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad swoją żoną, w ten sposób że, m.in. wszczynał awantury, w trakcie których wyzywał pokrzywdzoną słowami wulgarnymi, szarpał, poniżał i groził opublikowaniem nieprawdziwych o niej treści oraz śledził ją na podstawie nadajnika GPS zamontowanego w jej samochodzie, tj. o przestępstwo z art. 207 k.k.

Postępowanie w tej sprawie toczy się do dziś. W trakcie procesu Marcin C. był poddawany badaniom psychiatrycznym. Biegli sądowi nie potrafili jednoznacznie stwierdzić istnienia u niego choroby psychicznej i wnieśli o poddanie go obserwacji sądowo – psychiatrycznej. Na wniosek biegłych został on skierowany przez Sąd na badanie w ośrodku zamkniętym, gdzie stwierdzono u niego zespół urojeń paranoicznych. Sąd zawiesił wówczas postępowane karne z uwagi na chorobę oskarżonego. W 2017 roku Sąd postanowił o zastosowaniu wobec Marcina C. środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Marcin C. na skutek działań byłej żony pozostał w tym ośrodku łącznie 15 miesięcy. Lekarze nie stwierdzili u niego choroby psychicznej wymagającej przebywania Marcina C. w ośrodku zamkniętym.

W trakcie trwania procesu Marcin C. próbował bronić się przed oskarżeniami Karoliny M. Buntował się przeciwko przedstawieniu mu aktu oskarżenia opartego na zeznaniach byłej żony oraz sąsiadki, która zdaniem Marcina C. utrzymywała również kontakt z internetowym kochankiem jego żony. Starszy syn Marcina M. zeznał, że nigdy nie słyszał, aby jego rodzice się kłócili. Skutkiem podejmowanych przez Marcina C. działań, było postawienie mu również zarzutu stosowania gróźb karalnych w stosunku do łódzkich prokuratorów i ponowne umieszczenie go w zamkniętym oddziale psychiatrycznym.

Podczas procesu sądowego toczącego się przeciwko Marcinowi C. Sąd niejednokrotnie odwoływał termin rozprawy. W związku z takim działaniem Sądu Marcin C. złożył skargę na przewlekłość postępowania. Oskarżony wniósł również wniosek o wyłączenie sędziego prowadzącego sprawę oraz zmianę właściwości miejscowej Sądu, z uwagi na dopuszczenie się przez sędziego zaniedbań powodujących naruszenie praw oskarżonego w postaci prawa do obrony, kontradyktoryjności procesu oraz błędnej oceny dowodów zgromadzonych w sprawie. Marcin C. we wniosku o wyłącznie wskazał, że sędzia nie brał pod uwagę zgłaszanych przez niego wniosków dowodowych oraz nieprawidłowo zastosował wobec niego środek zabezpieczający w postaci umieszczenia go w zakładzie zamkniętym. Jak twierdzi Marcin C. – postępowanie sądowe toczy się przez tak długi okres, albowiem sędzia, zdając sobie sprawę z braku dowodów świadczących o winie oskarżonego, nie chce zakończyć postępowania w obawie przed kompromitacją.

W sprawie Marcina C. znajduje się wiele niejasności. W takich sytuacjach niezmiernie ważne jest rozpatrzenie całego materiału dowodowego, albowiem podejmowanymi podczas trwania postępowania decyzjami, można zniszczyć komuś życie. Tak się stało w przypadku Marcina C. Na skutek prowadzonego procesu stracił pracę. Nieprzedłużono mu umowy. Co gorsza umieszczono go na wiele miesięcy w ośrodku zamkniętym, w którym przebywać, zdaniem lekarzy, nie powinien. Sprawa toczy się już ponad 19 lat. Nasza Fundacja postanowiła podjąć działania wyjaśniające, aby zweryfikować, czy w sprawie Marcina C. doszło faktycznie do fałszywszego oskarżenia go o popełnienie przestępstwa z art. 207 k.k., tj. o znęcanie się nad Karoliną M. O sprawie będziemy informować na bieżąco.

FUNDACJA LEX NOSTRA

*Imiona, daty oraz nazwy instytucji są przypadkowe – zostały zmienione na prośbę bohatera artykułu.