Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?
Cyberbezpieczeństwo
AKCEPTUJĘ

Dobro ludu najwyższym prawem? – Interwencja Fundacji LEX NOSTRA

Zgodnie ze starą, łacińską paremią – Salus populi suprema lex esto – Dobro ludu niechaj będzie najwyższym prawem – Czy to właśnie dobro obywateli kazało polskiemu wymiarowi sprawiedliwości zniszczyć życie i firmę szanowanemu w okolicy przedsiębiorcy, jego żonie, oraz jedynemu synowi za zajście, na którym ucierpiał jedynie on sam? Czy osiemnaście lat walki o sprawiedliwość okupionych śmiercią żony, zaprzepaszczoną przyszłością jedynego syna, zniszczeniem rodzinnej firmy, utratą całego dorobku życia i zajęciami komorniczymi na kwotę ponad 200 tys. zł – to sprawiedliwa cena za niefortunny manewr drogowy i wrobienie w pobicie z jego uczestnikami?

Wszystko zaczęło się w niedzielne, z pozoru spokojne popołudnie 19 maja 2002 r. kiedy P. Adam* wraz ze swoim wówczas 18 letnim synem Danielem* wracali do domu Polonezem w Dralewie (woj. mazowieckie). Na drodze, zaraz za nimi jechały dwa Fiaty Ducato. Daniel sygnalizował zamiar skrętu w lewo i zjechał do osi jezdni – być może jako młody, niedoświadczony kierowca zbyt późno włączył kierunkowskaz, być może kierujący Fiatami jechali tak szybko, że nie zdążyli wyhamować i aby nie doszło do zderzenia musieli zjechać na nierówne pobocze. Nic jednak nie usprawiedliwia tego, co stało się dalej. P. Daniel odjechał na posesję brata ojca, p. Marka*. Po paru minutach do wyjeżdżającego z posesji Poloneza, w którym jechał sam p. Daniel podbiegło kilku pasażerów poruszających się Fiatami Ducato spotkanymi wcześniej na drodze, bezskutecznie szarpiąc za zablokowane drzwi. Po nieudanej próbie ataku na p. Daniela pasażerowie Fiatów rozzłoszczeni wcześniejszym gwałtownym manewrem drogowym skierowali się do drugiego samochodu. Mężczyźni zdołali wyciągnąć z auta p. Adama, którego następnie okrążyli i zaczęli brutalnie bić. W pewnym momencie jeden z nich uderzył go betonową kostką budowlaną w tył głowy. P. Adam upadł na ziemie i pomimo tego nadal był uderzany i kopany przez sześciu mężczyzn w kałuży własnej krwi – podkreślmy wyraźnie, że wszystko to spotkało go za nieudany manewr drogowy uczącego się jeździć syna. Przerażona żona brata p. Adama, Janina* krzyczała, aby przestali go bić, bo umrze. Na miejscu zdarzenia był jedynie brat p. Adama, który został w drugim samochodzie razem z żoną i dwójką kilkuletnich dzieci, aby ich w ten sposób ochronić. Po krzykach p. Janina jeden z mężczyzn dał pozostałym sygnał do odwrotu. Napastnicy szybko rzucili się do ucieczki, a w pościg za nimi ruszył p. Marek chcąc ustalić nr rejestracyjne samochodów, tak aby sprawców można było zidentyfikować. P. Adam pobity i zakrwawiony został na ziemi – pomocy udzieli mu przypadkowi podróżni wzywając policję i karetkę.

I Sprawa w rękach wymiaru sprawiedliwości

Po napaści i pobiciu w maju 2002 r. rozpoczęła się wieloletnia batalia sądowa pełna serii absurdalnych zdarzeń, krzywdzących wyroków, nieuzasadnionych najść oraz mnóstwa przesłuchań mających na celu zniechęcenie państwa S. do walki o sprawiedliwość.

W świetle faktów, zgromadzonego materiału dowodowego i sprzecznych zeznań świadków ogromne zdziwienie budzi interpretacja zdarzenia przyjęta przez wymiar sprawiedliwości zajmujący się sprawą. Sądy kilkukrotnie orzekały, że winnym całemu zdarzeniu jest p. Adam. Trzy dni po zajściu policjanci przekupieni przez sześciu sprawców spisali protokół przedstawiający całkowicie nową wersję wydarzeń, według której na drodze pomiędzy Polonezem a Fiatem Ducato doszło do kolizji, a następnie to p. Adama i p. Marek pobili sześciu krzepkich mężczyzn, z których jeden leczył się psychiatrycznie. Takiemu przebiegowi zdarzeń przyjętemu przez policję, a następnie przez sąd i prokuraturę przeczą nawet opinie z obdukcji lekarskich sporządzonych po napaści:

U p. E.P. jednego z sześciu napastników lekarz stwierdził: m.in. „bolesność małżowiny usznej, bolesność uciskową okolicy mięśnia piersiowego i podbiegnięcia krwawe przedramienia”. U kolejnego napastnika p. K.Z. odnotowano: „otarcia i zasinienia naskórka ramienia, przedramienia i klatki piersiowej”. Z kolei P. Adam odniósł następujące obrażenia: „otarcia naskórka brody, krwiaka policzka pod okiem, krwiaka skroni lewej, dwóch ran tłuczonych głowy w okolicy ciemieniowo-skroniowej zaszytych w poradni chirurgicznej, otarcia naskórka i krwiaka biodra, otarcia naskórka ramienia i przedramienia”. – Dlaczego zatem Sąd uznał, że dwóch mężczyzn zdołało pobić sześciu mężczyzn? Jak to jest możliwe, że w opinii Sądów orzekających w postępowaniu sprawca pobicia, p. Adam był ciężej pobity niż jego ofiary? Sądy i prokuratura na poparcie swoich decyzji zasłaniają się argumentem, że p. Adam w dniu zdarzenia miał 1,2% alkoholu we krwi. Było to spowodowane uroczystością osiemnastych urodzin syna w przeddzień zajścia i w dalszym ciągu nie jest żadnym dowodem na to, jakoby zgodnie z jakimkolwiek zdrowym rozsądkiem i podstawowymi prawami logiki dwóch mężczyzn mogło napaść i pobić sześciu innych mężczyzn, a sprawca pobicia odniósł dużo groźniejsze obrażenia od jego rzekomych sześciu ofiar.

Niewinność p. Adama potwierdził były oficer policji S.Z., przyznając wprost, że p. Adama został w tę sprawę wrobiony. Przy tak oczywistych dowodach sprawcy zajścia chcąc za wszelką cenę odsunąć od siebie podejrzenia, w strachu przed konsekwencjami prawnymi przekupili dwóch oficerów policji, tak aby ci złożyli korzystne dla nich zeznania, a cała wina została przypisana p. Adamowi. Pan S.Z. po kilku dniach od rzekomej kolizji zabrał Poloneza na ekspertyzę, która jednoznacznie wykazała, że żadna kolizja nie miała miejsca.

Sprawa była początkowo prowadzona przez Panią prokurator B. W.-T., która za każdym razem uznawała p. Adama za winnego całego zajścia. Prokurator ta dopuściła się działania na niekorzyść p. Adama poprzez m.in. zignorowanie zebranych dowodów, wydawanie krzywdzących wyroków i celowe doprowadzenie do zlicytowania jego firmy jedynie dlatego, że pisał do jej zwierzchników urzędowe pisma, w których zgłaszał swoje obiekcje co do bezstronności Pani prokurator, chcąc aby była definitywnie odsunięta od postępowania. Gdy tylko sprawę skierowano do nowego prokuratora została ona rozpatrzona na korzyść p. Adama– niestety na skutek złożenia apelacji przez prokurator W. kolejny sąd wydał także wyrok skazujący. P. Prokurator B.W-T. prowadziła postępowanie działając w sposób bezprawny z pogwałceniem procedur i pomijanie kluczowych w sprawie dowodów.

  1. Adam został skazany jedynie na podstawie sprzecznych zeznań i dowodów – dwóch policjantów w stanie służby obarczało go winą (tych, którzy sporządzili protokół przedstawiający fałszywą wersję zdarzeń), trzeci emerytowany policjant zaświadczył o jego całkowitej niewinności, z kolei strony postępowania nawzajem obarczały się odpowiedzialnością.

II Seria katastrofalnych zdarzeń – śmierć żony, problemy syna, kradzieże, napady, zniszczenie firmy i dorobku całego życia

Nie dosyć, że p. Adam został brutalnie pobity w sposób zagrażający jego zdrowiu i życiu, to na dodatek w majestacie prawa uznano go jeszcze winnym własnego pobicia. Z akt sądowych wynika bowiem jednoznacznie, że obrażenia pozostałych uczestników napaści były jedynie powierzchowne i lekkie.

Trudna do wyobrażenia jest fala stresu, nerwów, łez, bezsilności, rozpaczy i poczucia niesprawiedliwością przez którą przeszła cała rodzina Państwa S. Czas ten okazał się szczególnie trudny dla żony p. Adama, św. p. Adrianny, która zmarła w trzy miesiące od dnia napaści. Stan jej zdrowia na skutek przebytej traumy związanej z pobiciem męża uległ natychmiastowemu drastycznemu pogorszeniu. Druga żona p. Adama, Adrianna odeszła od niego ze względu na brak możliwości normalnego życia w tej sytuacji. Tragedia, która dotknęła rodziców głęboko wstrząsnęła również synem Państwa S., Danielem. Stracił w bardzo młodym wieku Mamę, jego ojciec ledwie uniknął śmierci, ale z szanowanego w okolicy przedsiębiorcy został przez Sąd zdegradowany do miana zwykłego bandyty.  Ponad to, zasiadł na ławie oskarżonych obok własnego ojca, pomówiony o składanie fałszywych zeznań co do ustalenia o tym, kto kierował Polonezem. Chłopak miał przed sobą bardzo dobrze zapowiadającą się przyszłość – rozpoczął studia na WAT, wyjechał na praktyki do USA, miał odziedziczyć duże gospodarstwo i razem z ojcem prowadzić bardzo dobrze prosperującą rodzinną firmę. Od czasu rozpętania się koszmaru po pamiętnym zajściu na drodze nie skończył studiów, musiał wrócić z USA aby pomagać samotnemu ojcu, rodzinna firma została zniszczona a gospodarstwo zostało zajęte przez komorników. Daniel aby ratować ojca z problemów zaczął nawet spłacać jego zajęcia komornicze – wyrządzone krzywdy przestępców spłacał syn –  niestety kwota, na jaką opiewały była bardzo wysoka.  Długi ojca przeszły na syna, ponieważ p. Daniel podpisał ojcu zgodę na zastaw domu pod firmę. Obecnie p. Daniel nie ma zdolności kredytowej, nie może wybudować domu, mieszka u żony, ma zajęte konta i znajduje się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Młodość winna być dla każdego najpiękniejszymi latami życia. Wielką tragedią jest sytuacja, w której to Sąd i Prokuratura za sprawą niesprawiedliwych i absurdalnych decyzji zamieniają życie młodego, niewinnego człowieka w koszmar, trwający przez 18 lat aż po dziś dzień.

Przez lata skala dramatu, który dotknął rodzinę Państwa S. powiększała się o kolejne zajścia mające na celu ich zastraszenie a także pozbawienie podstawowych środków utrzymania. Jednym razem byli napadani i okradani we własnym domu, innym razem p. Adam został napadnięty i okradziony podczas podróży. W międzyczasie ciągle odpierali wezwania od organów ścigania – stosowano wobec nich politykę celowego zasypywania nadmiernie dużą ilością różnego rodzaju wezwań do złożenia pisemnych i osobistych wyjaśnień – był to rodzaj personalnej wojny pomiędzy p. Adamem a p. Prokurator B.W.-T.

P. Adam od 1990 r. prowadził firmę Tytanium* i cieszył się wśród sąsiadów ogromnym szacunkiem oraz uznaniem. Zajmował się m.in. transportem oraz budową dróg i autostrad dając 10 stanowisk pracy i przyuczając do wykonywania zawodu młodych inżynierów. Miał milionowe kontrakty również z zagranicznymi firmami a w tydzień potrafił zarobić nawet 96 tys. zł. Wyrokiem Sądu w Grójcu z 2007 r. stracił prawo jazdy na dwa lata, po odwołaniu do Sądu w Lipsku został uniewinniony i odzyskał uprawnienia, z kolei po apelacji w Sądzie w Radomiu ponownie utracił prawo do kierowania pojazdami mechanicznymi na dwa lata, oraz potem, bezpodstawnie na kolejne dwa lata. Dla p. Adama, utrzymującego się wówczas głównie z pracy kierowcy oznaczało to utratę zawodu a tym samym odebranie źródła utrzymania. Utrata prawa jazdy spotkała p. Adama za to, że w dniu zdarzenia miał we krwi 1,2% alkoholu, pomimo, że nie prowadził wówczas samochodu. Wraz z uprawnieniami do kierowania pojazdów P. Adam stracił również stałe kontrakty firmowe opiewające na duże kwoty, m.in. z Grupą Żywiec, natomiast pojazdy mechaniczne kupione na kredyt utknęły na placu generując same straty.  Nie mając zezwolenia na kierowanie pojazdami nie mógł kontynuować prowadzenia działalności gospodarczej. Kiedy zostały mu zwrócone przez sąd na kilka miesięcy p. Adam sukcesywnie odbudował firmę. Niestety już w 2010 r. Sąd definitywnie odebrał p. Adamowi koncesję na prowadzenie firmy a samochody, które służyły do pracy zostały zajęte przez komorników. Polski wymiar sprawiedliwości doprowadził do zniszczenia firmy Tytanium*, stopniowo wpędzając ją w długi oraz umyślnie blokując prowadzenie działalności zarobkowej – to także był element personalnego konfliktu na linii p. Prokurator B.-W.-T. a p. Adamem.

III Jak odzyskać własne życie?

Obecnie firma p. Adama od 10 lat nadal nie funkcjonuje, a on sam poniósł milionowe straty. Po latach walki z Sądami w 2017 r. został dopuszczony do zdawania egzaminu na prawo jazdy jedynie kat. B, co nie jest wystarczające do prowadzenia działalności gospodarczej w branży transportowej. Całe gospodarstwo rolne zostało zajęte przez komorników dopominających się o spłatę należności od niego i jego syna, który podpisał mu zgodę na zastaw firmy pod dom. P. Adam nie ma ubezpieczenia, emerytury ani żadnych przychodów. Jest całkowicie bezbronny i pozbawiony elementarnych środków do życia. Został obdarty z godności i pozbawiony dobrego imienia.

Skala zniszczeń w życiu Państwa S. jest dramatycznie wysoka – warto pochylić się nad tym, w imię czego zostali tak surowo ukarani? – nobilitacji poczucia wartości i władzy Pani Prokurator orzekającej w sprawie i mającej daleko idące wpływy na Sądy? Przecież na skutek zdarzeń z 19 maja 2002 r. w gruncie rzeczy nikomu, poza Państwem S. nic się nie stało. Społeczna szkodliwość czynu jest znikoma – nie było żadnego wypadku, pobity był jedynie p. Adam, wszyscy poza nim wyszli ze zdarzenia cali i zdrowi, z powierzchownymi jedynie zadrapaniami, co znalazło potwierdzenie w sądowych obdukcjach. Na szali prawa i sprawiedliwości w historii Państwa S. mamy tak naprawdę zniszczone życie jako karę za wejście w personalny konflikt z Panią Prokurator B.W.-T i przekupienie dwóch policjantów  – S.G. i M.K.

Intencją działania p. Adama jest zwrot uprawnień, odzyskanie firmy, zrekompensowanie strat poniesionych za uniemożliwienie prowadzenia działaności gospodarczej oraz pomoc w uregulowaniu długów. P. Adam prosi o szybką interwencje państwa ze względu na 18 lat walki jego stan zdrowia z dnia na dzień się pogarsza i nie ma możliwości leczenia ani pracy. P. Adam pracował jako kierowca, który przyjechał 2 mln km, potem był kierownikiem w prowadzeniu firmy transportowej i pilny zwrot uprawnień jest mu niezbędny, aby mógł rozpocząć chociaż życie na minimalnym poziomie, co pozwoliłoby mu uzyskać jakiekolwiek podstawowe środki do życia i ubezpieczenie. Obecnie ze względu na pandemię korona-wirusa p. Adam nie ma ubezpieczenia i jest to dla niego szczególnie niebezpieczny czas, ponieważ nie ma nawet możliwości pójścia do lekarza kiedy źle się czuje.

Czy od tego jest Państwo, aby najpierw w majestacie prawa uczynić z człowieka będącego ofiarą pobicia jego sprawcę, odebrać mu rodzinną firmę i cały majątek, a następnie zostawiać go skrzywdzonego, samotnego, wpędzonego w ogromne długi, pozbawionego podstawowych środków egzystencji i całego majątku?

W sytuacji pandemii korona-wirusa przedsiębiorcy nie mają możliwości prowadzenia firmy przez ok. 2-3 miesiące. Rząd aby ratować ich przed upadkiem wypracował specjalny pakiet ochronny zawierający szereg regulacji zwalniających ich z najbardziej naglących zobowiązań finansowych. Co zrobiło państwo aby ratować przed upadkiem firmę p. Adama? Nic. Przestępcze działania P. Prokurator B.W-T. i dwóch policjantów celowo zniszczyły tę firmę i pozbawiły rodzinę P.S. całego dorobku życia. Od 2010 r. p. Adam nie miał żadnych uprawnień do prowadzenia firmy, jego 10 samochodów stało bezczynnie na placu działalność została przez sąd zablokowana na 10 lat. W majestacie prawa Sądy zniszczyły bardzo dobrze prosperującą firmę i nikt nie poniósł tego żadnych konsekwencji.

20 lat życia p. Adama pełnych walki i ciągłych upadków jest zabrane ale zwraca się z prośbą o uratowanie życia syna, który ma 36 lat i cały czas czeka na powrót do normalności.

 

*Dane osób i firm biorących udział w zdarzeniu zostały celowo zmienione.

 

Pomóż nam pomagać osobom pokrzywdzonym przestępstwem!

Fundacja LEX NOSTRA już od 10 lat aktywnie pomaga osobom pokrzywdzonym przestępstwem. Pomóż nam pomagać!

1% Twojego podatku to 100% pomocy osobom poszkodowanym przestępstwem.

Podaruj 1% podatku Fundacji Lex Nostra wpisując w swojej deklaracji nr KRS Fundacji: 0000365293

lub

Pobierz i uruchom darmowy program do rozliczenia PIT

Bezpłatny program do rozliczania PIT