Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?
Cyberbezpieczeństwo
AKCEPTUJĘ

PRZEŻYLI WOJNĘ, TERAZ WALCZĄ Z WYMIAREM SPRAWIEDLIWOŚCI

Proszę sobie wyobrazić, że mieszkają Państwo na działce, która należy do rodziny od pokoleń i któregoś dnia, bez uprzedzenia i przyznania stosownego odszkodowania, Skarb Państwa staje się jej właścicielem. Tak było w przypadku pana Mariana i jego żony, Józefy, którzy zgłosili się do naszej fundacji w charakterze pokrzywdzonych.

Żona pana Mariana nie miała łatwego dzieciństwa. Wychowywana była przez dziadków, ponieważ jej rodzice porzucili ją, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Odkąd pamięta pracowała fizycznie na roli, którą od czasów zakończenia II wojny światowej, zawodowo uprawiali jej dziadkowie. Dziadek pani Józefy w czasie wojny trafił do obozu na terenie Niemiec, gdzie pracował w niewoli. Udało mu się przeżyć i wrócić po wojnie do rodziny pozostawionej w ojczyźnie. Po powrocie do kraju został uznany przez ówczesne władze ludowe za „podejrzanego politycznie”. Babcia pani Józefy pochodziła z rodziny ziemiańskiej, zubożałej po rewolucji październikowej. Pani Józefa opisuje ją jako cudowną osobę.

Babcia pani Józefy tuż przed śmiercią poinformowała wnuczkę, że z darowaną jej w testamencie nieruchomością rodzinną mogą być w przyszłości problemy. Działka posiadała nieuregulowany stan prawny – jak większość nieruchomości z tamtego okresu. Właściciel działki zmarł podczas wojny, a po wojnie babcia pani Józefy dostała przydział zamieszkania w siedlisku wybudowanym na spornej nieruchomości. Zapłaciła wówczas za ten przydział według obowiązującego wtedy dekretu – dwukrotnie żytem, a resztę w ratach. Następnie w latach sześćdziesiątych dziadkowie pani Józefy zawarli z państwem umowę dzierżawy zamieszkiwanej nieruchomości. Po ich śmierci działka w drodze dziedziczenia testamentowego została przekazania wnuczce. Później pan Marian i pani Józefa, już jako małżeństwo, zajęli się dalszym regulowaniem stanu prawnego darowanej nieruchomości. Wtedy jednak nie wiedzieli, że walka ta zakończy się niepowodzeniem.

Dwadzieścia pięć lat – tyle trwała sprawa sądowa, w której małżeństwo domagało się uregulowania stanu prawnego działki. Odczekali oni okres 30 lat wymagany do stwierdzenia przez sąd zasiedzenia nieruchomości, w przypadku gdy posiada się ją w złej wierze (tj. tak jak w przypadku pana Mariana, gdyż wiedział on, iż działka nie należała formalnie do rodziny żony). Stroną w procesie był również w imieniu Skarbu Państwa Prezydent miasta. Sędzia rozpatrujący sprawę stwierdził na podstawie dokumentów przedstawionych przez ówczesnego Prezydenta miasta, że ostatnim dzierżawcą działki był ojciec pani Józefy. Sąd nie dopuścił żadnych dowodów w sprawie, które przedstawiał pan Marian wraz z żoną. Oparł się jedynie na dowodach przedstawionych przez stronę przeciwną, które jak się później okazało podczas postępowania prowadzonego w prokuraturze – zostały podrobione. Skutkiem procesu było przejęcie przez Skarb Państwa przez tzw. przemilczenie po prawie 70 latach od zakończenia II wojny światowej, na podstawie dekretu z 1946 roku o mieniu opuszczonym i poniemieckim ustanowionego w czasach socjalizmu, nieruchomości, którą władała rodzina pani Józefy od pokoleń. Natomiast małżeństwo zostało zobowiązane do zwrócenia spornej działki na rzecz Skarbu Państwa oraz zapłaty blisko miliona złotych tytułem bezprawnego korzystania z nieruchomości.

Pan Marian wskazuje, że w tej sprawie kluczowym jest fakt, iż przedwojenny właściciel działki nie posiadał nigdy obywatelstwa niemieckiego i tym samym sąd rozpatrujący sprawę, nie mógł opierać się na w/w dekrecie z 1946 roku. Ponadto sąd stwierdził, że ostatnim dzierżawcą nieruchomości był ojciec pani Józefy, który w rzeczywistości nigdy nie zamieszkiwał na spornej działce. Opuścił on bowiem rodzinę, gdy pani Józefa była jeszcze dzieckiem i zamieszkał z inną kobietą. Po jego śmierci, zdaniem sądu, nikt spornego gruntu nie dzierżawił, a pani Józefa z panem Marianem bezumownie korzystali z nieruchomości należącej do Skarbu Państwa.

Pan Marian wciąż zastanawia się, jak sędzia rozpatrujący sprawę mógł stwierdzić na podstawie spreparowanych dowodów, że nieruchomość ta była dzierżawiona przez ojca pani Józefy? Przecież przez tyle lat dziadkowie pani Józefy, a później oni jako małżonkowie dbali o działkę oraz ponosili wszystkie koszty jej utrzymania. Ponadto, jak wskazano wcześniej, prokuratura w toczącym się śledztwie przyznała, że dokumenty przedstawione przez prezydenta miasta zostały sfabrykowane. Dlaczego o istniejącej umowie dzierżawy pomiędzy Skarbem Państwa, a ojcem pani Józefy, której przedmiotem była posiadana przez panią Józefę i pana Mariana nieruchomość, małżeństwo dowiedziało się dopiero po jego śmierci?

W tej sprawie nasuwa się wiele pytań. Obecnie małżeństwu grozi eksmisja oraz zajęcie komornicze. Nie są oni w stanie zapłacić w terminie wskazanym przez sąd kwoty oscylującej w granicach miliona złotych. Przez wiele lat poczynili na spornej nieruchomości liczne nakłady. Remontowali znajdujące się na działce budynki oraz opłacali wszystkie rachunki związane z jej utrzymaniem. Trudno jest im uwierzyć w to, że nieruchomość będącą blisko 80 lat w posiadaniu rodziny z dnia na dzień będą musieli oddać. Pani Józefa i pan Marian nie chcąc pogodzić się z orzeczeniem Sądu zwrócili się do naszej fundacji z prośbą o pomoc. W ich sprawie podjęliśmy już stosowne kroki prawne.

 

Pomóż nam pomagać osobom pokrzywdzonym przestępstwem!

Fundacja LEX NOSTRA już od 10 lat aktywnie pomaga osobom pokrzywdzonym przestępstwem. Pomóż nam pomagać!

1% Twojego podatku to 100% pomocy osobom poszkodowanym przestępstwem.

Podaruj 1% podatku Fundacji Lex Nostra wpisując w swojej deklaracji nr KRS Fundacji: 0000365293

lub

Pobierz i uruchom darmowy program do rozliczenia PIT

Bezpłatny program do rozliczania PIT