Ta strona używa plików cookies zgodnie z polityką prywatności RODO
Polityka Prywatności
Regulamin Strony
AKCEPTUJĘ

METODA NA SŁUPA NADAL AKTUALNA

interwencja_metoda na słupa_lexnostra

Do naszej Fundacji z prośbą o interwencję zgłosił się pan Mariusz, który wskazał, że stał się ofiarą przestępstwa i oszustwa. Pan Mariusz kilka lat temu brał udział w wypadku, w wyniku którego doszło u niego do uszkodzenia kory mózgowej. Uszkodzenie było na tyle duże, że został on uznany za trwale niezdolnego do pracy. Mimo odczuwalnych dolegliwości związanych z uszkodzeniem mózgu pan Mariusz starał się być aktywny i dorabiał sezonowo. Od kilku lat, w sezonie letnim, na podstawie umowy o dzieło opiekował się łódkami w przystani i otrzymywał za to niewysokie wynagrodzenie. To właśnie tam, podczas wykonywanej pracy poznał Wiesława G., który to posiadał w przystani łódkę. Relacje pomiędzy panem Mariuszem a Wiesławem G. były bardzo dobre. Wiesław G. często dawał panu Mariuszowi napiwki za dobrze wykonaną pracę.

Pewnego dnia Wiesław G. zawołał pana Mariusza i poprosił go, aby pojechał z nim w pewne miejsce. Przed tym zawiózł pana Mariusza do domu, aby ten przebrał się w bardziej elegancką odzież. Później, podczas jazdy samochodem, poprosił pana Mariusza o zaciągniecie na jego rzecz pożyczki w banku, albowiem sam nie miał zdolności kredytowej, aby ją otrzymać. Pan Mariusz zdziwił się propozycją Wiesława G., ale z uwagi na długoletnią znajomość i żarliwe obietnice sumiennej spłaty uległ i skierował się z Wiesławem G. do banku. Pan Wiesław zaparkował samochód w oddaleniu od budynku oddziału. Dopiero po otrzymaniu telefonu od pracownicy banku skierowali się razem na pieszo w stronę oddziału. W banku czekała już przygotowana umowa, a pan Mariusz miał się tylko podpisać, ponieważ wcześniej pan Wiesław uzgodnił wszystko z pracownicą banku. Na miejscu Wiesław G. przedstawił również zaświadczenie z informacją, że pan Mariusz jest zatrudniony jako pracownik linii produkcyjnej. Podczas wizyty w banku pan Mariusz nie mógł zadawać żadnych pytań dotyczycących umowy kredytu, albowiem na każdą próbę zapytania Wiesław G. kopał go pod stołem w nogę. Pan Mariusz nie dostał również umowy kredytu ani żadnych innych dokumentów.

Po wypłacie pieniędzy z umowy kredytu pan Wiesław przekazał panu Mariuszowi 5000 zł „za fatygę”. Pan Mariusz wpłacił później całość otrzymanej kwoty na poczet spłaty kredytu. Wiesław G. mimo składanych obietnic spłacił jedynie dwie pierwsze raty. O zaległościach w spłacie pan Mariusz dowiedział się z pism przesłanych mu przez bank. Zmartwiony wezwaniami do zapłaty skierował się do oddziału z prośbą o przesłanie mu całości dokumentacji związanych z zawartą umową kredytu. Dopiero wtedy odezwał się do niego pan Wiesław z zapytaniem, dlaczego wystosował prośbę o takie dokumenty i obiecywał w dalszym ciągu spłatę kredytu.

Umowa kredytu z powodu braku spłat została rozwiązana. Wiesław G. w dalszym ciągu nie spłacał rat. W wyniku zaistniałej sytuacji pan Mariusz zgłosił się na policję z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. Jednak policja po pewnym czasie umorzyła dochodzenie z powodu braku dowodów w sprawie. Pan Mariusz nie podpisał z Wiesławem G. żadnej umowy pożyczki. Również nagrania z monitoringu bankowego nie mogły stać się dowodem w sprawie, albowiem przechowywane są przez bank jedynie 3 miesiące, a od podpisania umowy kredytu minął już rok. Pan Mariusz, nie godząc się z decyzją policji, z pomocą prawnika sporządził zażalenie. W wyniku złożonego pisma sąd postanowił przekazać sprawę do ponownego rozpoznania. Wiesław G. w późniejszym etapie przyznał się do tego, że otrzymał od pana Mariusza pieniądze, które były mu potrzebne na rozkręcenie biznesu. Pracownica banku przyznała również, że Wiesław G. powiedział jej, że pan Mariusz pożyczył mu pieniądze uzyskane z kredytu.

W odrębnym postepowaniu ustalane jest także, czy doszło do przestępstwa w procesie udzielania kredytu przez pracownika banku. Niejasne jest bowiem w sprawie to, dlaczego pracownik kontaktował się z Wiesławem G. zamiast z panem Mariuszem. Zastanawiającym jest również to, dlaczego bank nie sprawdził pana Mariusza pod kątem zdolności kredytowej, a udzielając kredytu posiłkował się jedynie zaświadczeniem o fikcyjnym zatrudnieniu. Gdyby bank przed jego udzieleniem zbadał czy pan Mariusz jest w stanie spłacać raty kredytu w określonej w umowie wysokości, to łatwo obliczyłby, że rata ta jest wyższa od całkowitych comiesięcznych dochodów pana Mariusza.

Z opisu sytuacji jaka spotkała pana Mariusza kreuje się obraz przestępstwa określanego jako wyłudzenie kredytu metodą na słupa, które polega na tym, że sprawca posługując się inną osobą uzyskuje określone korzyści. W naszym przypadku Wiesław G. otrzymał kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprawcy takich przestępstw szukają swoich ofiar wśród ludzi łatwowiernych, często chorych i starszych. Bohater naszej interwencji z uwagi na doznany w przeszłości uraz mózgu miał problemy z racjonalnym podejmowaniem decyzji. Wiesław G. wykorzystał tę słabość by osiągnąć zamierzony cel.

W sprawie bohatera niniejszego artykułu w dalszym ciągu toczą się postępowania. Zbierany jest materiał dowodowy. Pan Mariusz otrzymał bezpłatną pomoc prawną i nie jest już pozostawiony sam sobie. Nasza Fundacja na bieżąco przygląda się sytuacji, która spotkała pana Mariusza.

FUNDACJA LEX NOSTRA

*Imiona, daty i miejsca są przypadkowe – zostały zmienione na prośbę bohatera artykułu.