Nierówna walka bezdomnej emerytki z nepotyzmem

Jakiś czas temu głośno było w Polsce o oferowanych przez większe miasta mieszkaniach w zamian za dokonanie w nich remontu. Cały proces polegał na złożeniu wniosku o przyznanie zainteresowanemu mieszkania do odpowiedniego dla danego miasta wydziału zajmującego się lokalami komunalnymi. Następnie Komisja, w skład której wchodzili urzędnicy i radni, działająca w takim wydziale, przyznawała wnioskodawcy odpowiednią ilość punktów i w zależności od ich ilości przydzielała lokal do remontu. Ilość punktów zależała między innymi: od okresu zamieszkiwania w danym mieście, liczby posiadanych dzieci, stanu zdrowia czy warunków w jakich się obecnie mieszka. Po pozytywnej decyzji o przyznaniu mieszkania wnioskodawca podpisywał z miastem umowę najmu lokalu na czas nieokreślony, a następnie zobowiązywał się do wykonania w nim w określonym czasie odpowiednio potrzebnego remontu. Koszt remontu oscylował w granicach od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Oferowane mieszkania z założenia miały być kierowane dla osób najuboższych, które w zamian za dokonany w nim remont mogły wreszcie godnie mieszkać. Niestety jak to zwykle bywa program ten przyciągnął wiele osób, które zwietrzyły w nim sposób na powiększenie własnego majątku, albowiem istotnym punktem tego programu była późniejsza możliwość wykupienia wyremontowanego mieszkania z dużą bonifikatą. Wobec powyższego, mieszkania zamiast trafiać do osób ubogich, trafiły do osób nastawionych na zysk.

O podjęcie interwencji w tej sprawie zgłosiła się do nas Pani Helena, borykająca się od kilku lat z problemem bezdomności. Z powodu nieprzydzielenia jej lokalu komunalnego Pani Helena złożyła wniosek o przyznanie jej mieszkania do remontu. Ku jej zdziwieniu, mimo osiągnięcia kilkunastu punktów zaoferowano jej jedynie lokale mieszkalne do generalnego remontu przewyższające kwotę posiadanych przez nią oszczędności, bo wymagające wkładu pieniężnego w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych – co dla osoby bezdomnej było kwotą nie do osiągnięcia. Wydział zajmujący się lokalami komunalnymi tłumaczył się dużą liczbą bardziej potrzebujących osób i nie chciał udzielić więcej informacji Pani Helenie powołując się na Ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Prezydent miasta, w którym mieszka Pani Helena pozostawał bierny wobec jej sytuacji, powołując się na brak uprawnień w sprawach lokalowych.

Wraz z Panią Heleną do udziału w programie zgłosiła się również jej córka – rozwódka, mająca stałe źródło utrzymania, która dotychczas mieszkała z byłym mężem posiadającym duże mieszkanie własnościowe. Pani Helena wskazała, że były mąż jej córki chciał, aby po rozwodzie mieszkała nadal z nim. Mimo tego córka Pani Heleny postanowiła wystąpić do miasta o mieszkanie skierowane dla najuboższych. Po złożeniu wniosku do wydziału zarządzającego lokalami komunalnymi przydzielono jej większą liczbę punktów niż Pani Helenie i dostała ona mieszkanie do niewielkiego odświeżenia. W historii tej zaznaczyć trzeba, że córka Pani Heleny posiada znajomą wchodzącą w skład Komisji przyznającej punkty i lokale do remontu.

Kilka razy w miesiącu Pani Helena nieustannie dowiaduje się w wydziale gospodarowania nieruchomościami o dostępności lokali będących w zasięgu jej możliwości finansowych. W chwili obecnej zamieszkuje wraz z trzema osobami w mieszkaniu chronionym, w którym są ciągłe kontrole. Chcąc wyjechać gdzieś na dłużej musi to odpowiednio zgłaszać. Jak wskazuje – czuje się w nim gorzej niż w więzieniu. Co gorsza – po odmowie przyjęcia lokalu, w którym remont wynosił blisko 40 tysięcy złotych będzie musiała wrócić z powrotem do schroniska dla bezdomnych.

Pani Helena czuje się w tej sytuacji bezsilna i pozbawiona godności. W mieście w którym ubiega się o mieszkanie, mieszka i pracuje od prawie 40 lat. Chciałaby resztę życia przeżyć godnie w swoim mieszkaniu, bez obecności obcych osób. Walka z miastem o mieszkanie kosztowała ją wiele zdrowia. Mimo spełnienia warunków do przyznania jej lokalu do remontu, przegrała walkę o godne życie z członkiem własnej rodziny mającej znajomą w składzie Komisji przyznającej te lokale. To jej córce Komisja przyznała mieszkanie do niewielkiego odświeżenia, a Pani Helenie zostały do wyboru lokale będące od 20 lat pustostanami, wymagające generalnego remontu w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pani Helenie z trudem przyszło napisanie nam o swojej najbliższej rodzinie, ale jak wskazała, musiała myśleć o sobie i o latach spędzonych w schroniskach dla bezdomnych oraz na ulicy.

Zastępca Dyrektora wydziału zajmującego się lokalami komunalnymi w mieście, w którym ubiegała się o mieszkanie na jednym z zebrań jasno wskazał jej, że zgłoszenie swojej sytuacji do mediów nic jej nie pomoże, albowiem posiada on w mediach rodzinę. Ponadto wydział ten niejednokrotnie straszył Panią Helenę sądem, a ją jako osobę bezdomną nie stać na opłacenie prawnika. Dlatego zwróciła się ze swoim problemem do nas widząc w nas ostatnią deskę ratunku.

Fundacja Lex Nostra postanowiła zająć się sprawą Pani Heleny, albowiem stanowi ona typowy przykład nadużyć i nepotyzmu w urzędach miejskich.

FUNDACJA LEX NOSTRA

*Imiona są przypadkowe- zostały zmienione na prośbę bohatera artykułu.

Leave a Comment

Your email address will not be published.