POLSKI WYMIAR (NIE)SPRAWIEDLIWOŚCI

W poprzednim artykule przedstawiliśmy historię Pani Janiny, która od kilku lat toczy nierówną walkę z bezdusznymi urzędnikami oraz wojewodą. W tym artykule poruszymy zbliżony temat- przypadek Pani Krystyny, która również od wielu lat walczy o sprawiedliwość, tym razem przed sądami powszechnymi.

Wszystko zaczęło się od 1972 roku, kiedy to teść Pani Krystyny zakończył remont mieszkania w kamienicy, w której posiadał 3/5 udziałów. Mieszkanie było remontowane z myślą o swoim synu i jego żonie – Pani Krystynie, którzy myśleli wówczas, że zamieszkają w nim razem. Niestety tak się nigdy nie stało, albowiem pod nieobecność Pani Krystyny oraz członków jej rodziny do lokalu dostali się włamywacze, którzy postanowili w nim zamieszkać. Brzmi to absurdalnie, ale zajmowali oni mieszkanie należące do Pani Krystyny przez 39 lat. A wszystko przez bezczynność polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Początkowo włamywaczom nakazano opuścić lokal należący do Pani Krystyny, jednakże postępowanie egzekucyjne zawieszono z uwagi na trudne warunki lokalowe włamywaczy. Po zawieszeniu postępowania nie podjęto następnie w sprawie przez 39 lat żadnych czynności. Pani Krystyna mimo poczynionych wydatków na remont własnego mieszkania oraz posiadania do niego prawa własności, przez 39 lat nie mogła z niego korzystać. W tym czasie włamywacze zajmowali lokal Pani Krystyny, nie uiszczając za niego żadnych opłat.

Obecnie Pani Krystyna żałuje, że uwierzyła w sprawnie działający wymiar sprawiedliwości w naszym kraju i siłą nie pozbyła się włamywaczy z własnego lokalu. Jedynym wyjściem, jakie wskazano Pani Krystynie, które pozwoliłoby jej na zamieszkanie w swoim mieszkaniu, było zapewnienie włamywaczom lokalu zastępczego. Pani Krystyna, sama nie mając gdzie mieszkać, musiałaby zapewnić włamywaczom inny lokal mieszkalny, aby móc wprowadzić się do własnego. Oczywiście nie mając wtedy gwarancji w jakim stanie znajduje się obecnie należące do niej mieszkanie i czy nadaje się ono do korzystania po zamieszkiwaniu w nim włamywaczy.

Pani Krystyna podczas walki o odzyskanie prawa do dysponowania własnym lokalem trafiła ponadto na nierzetelnych pełnomocników procesowych, którzy mimo możliwości działania, nie wykazywali inicjatywy oraz chęci do dalszej walki. Pobierali oni tylko wysokie wynagrodzenia za prowadzenie spraw Pani Krystyny. A spraw toczyło się kilka, albowiem sądy nie zgadzały się na ich połączenie.

Problem Pani Krystyny jest złożony – oprócz eksmisji zamieszkujących w jej mieszkaniu już dzieci włamywaczy, walczyła o zniesienie współwłasności w kamienicy oraz o odszkodowanie od miasta za niemożność korzystania z jej lokalu przez prawie 39 lat. Ponadto, równolegle toczyła się sprawa o stwierdzenie nabycia spadku. Pani Krystyna oprócz braku możliwości korzystania z lokalu zajmowanego przez włamywaczy, nie mogła również korzystać z innych lokali, które odziedziczyła wraz z mężem po zmarłym teściu. Lokalami tymi dysponowały inne osoby będące również współwłaścicielami kamienicy. Sąd w sprawie o zniesienie współwłasności finalnie podzielił prawa do lokalu w sposób wysoce niesprawiedliwy, nie uwzględniając ich stanu technicznego oraz poniesionych nań nakładów przez Panią Krystynę.

Jak widać sytuacja prawna Pani Krystyny dla przeciętego człowieka może wydawać się skomplikowana, ale od tego właśnie są sądy, pełnomocnicy procesowi oraz urzędy, by pomagać obywatelom.

Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości na wiosek Pani Krystyny jednak w sposób przewlekły prowadzą postępowania w jej sprawie. Pani Krystyna pewnego razu mając przeczucie, że toczy się ono nie tak jak powinno, nie bacząc na posiadanego przez nią pełnomocnika procesowego przyznanego jej z urzędu z uwagi na złą sytuację materialną, udała się osobiście do sądu prowadzącego postępowanie w jej sprawie. Ku zdziwieniu Pani Krystyny okazało się, że podczas postępowania z niewiadomych przyczyn zaginął materiał dowodowy gromadzony w sprawie, potrzebny do ustalenia stanu faktycznego.

Pani Krystyna przez prawie pół wieku nie ma dostępu do posiadanych lokali. Jej dzieci były zmuszone wynajmować mieszkania podczas studiowania, w czasie gdy w jej mieszkaniu od 39 lat zamieszkiwali włamywacze, a innymi lokalami dysponowały współwłaściciele kamienicy.

Fundacja Lex Nostra podejmowała dotychczas interwencje w wysoce oburzających sprawach, jednak sytuacja Pani Krystyny, w której to włamywacze chronieni są przez polski wymiar sprawiedliwości bardziej niż właściciel, zasługuje na skrajne potępienie i nie mogliśmy w tej sytuacji odmówić interwencji w jej sprawie. Rażący jest również sposób w jakim sąd dokonał zniesienia prawa współwłasności kamienicy oraz podziału lokali w niej zawartych.

FUNDACJA LEX NOSTRA

*Imiona są przypadkowe – zostały zmienione na prośbę bohaterki artykułu.

Leave a Comment

Your email address will not be published.