Wspomóż Fundację LEX NOSTRA darowizną: BZ WBK nr. konta: 98 1090 1030 0000 0001 1662 5224

Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page

 

grunt-ogrodekPDPrzez kilkanaście lat walczyli z sąsiadami o swoją ziemię. Stracili do niej prawo, gdy sprawa trafiła do Sądu, a adwokat popełnił rażące zaniedbanie. Od tego czasu minęło kolejnych kilka lat, ale Zofia i Stanisław Duk wciąż nie odzyskali swojej własności. Zdaniem polskiego wymiaru „sprawiedliwości” wszystko jest jednak w porządku…

 

Państwo Duk w 1974 roku kupili działkę. Cztery lata później wszelkie formalności – włącznie z aktem notarialnym –były już całkiem zamknięte. Wtedy też pojawili się sąsiedzi. Wszystko układało się pomyślnie, ale do czasu…

Wojna o miedzę

Pan Stanisław postanowił ogrodzić swój teren. Opierając się na mapie geodezyjnej – na której wszak zaznaczone są granice należącego do niego gruntu – wybudował płot. Sąsiedzi natomiast wymurowali stodołę, tyle tylko, że częściowo na działce państwa Duków. Ponieważ „dogadać się” nie udało, sprawa trafiła do sądu.

W roku 2000 Sąd Rejonowy w Siedlcach wydał wyrok, zgodnie z którym działka miała zostać rozgraniczona z pokrzywdzeniem Stanisława i Zofii Duk. Apelacja przyniosła skutek, ale tylko pozorny. Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał ją za zasadną, wykazując przy tym szereg błędów i uchybień, do których doszło we wcześniejszym postępowaniu oraz uchylił poprzednie postanowienie. Tym samym sprawa wróciła do Sądu Rejonowego.

A ten oczywiście podtrzymał swoją wcześniejszą decyzję, argumentując ją tym, że „istniejące dokumenty geodezyjne nie pozwalają na określenie granicy użytkowania”.

Kolejna apelacja została jednak odrzucona przez siedlecki Sąd Rejonowy, ze względu na błąd proceduralny. I tak Zofia i Stanisław Duk stracili swoją ziemię…

Adwokat nie płaci

Otóż okazało się, że reprezentujący pokrzywdzonych adwokat Tadeusz T. z sobie tylko znanych przyczyn nie wniósł opłaty sądowej i dla Sądu stało się to wystarczającym powodem do odrzucenia apelacji.

Tu należy się Czytelnikom kilka słów wyjaśnienia. Biorąc pod uwagę charakter zawodu adwokata, tego typu zaniedbanie jest objawem wyjątkowej niekompetencji – tym bardziej, że kwota, o jakiej mowa nie jest szczególnie wysoka. Mecenas T. dopuścił się naruszenia etyki zawodowej w zakresie rzetelnego i sumiennego podejmowania działań na rzecz swojego klienta – na popełnianie tego rodzaju błędów, po latach nauki i profesjonalnej praktyki, nie ma w adwokackiej codzienności miejsca.

W związku z tym państwo Duk złożyli zawiadomienie do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Adwokackiej oraz wniosek o ukaranie swojego pełnomocnika procesowego. Kara rzeczywiście została wymierzona: najłagodniejsza z możliwych, czyli upomnienie!

Tak czy inaczej, Pani Zofia i Pan Stanisław prawnikami nie są, więc trudno się spodziewać, by orientowali się „z zamkniętymi oczami” we wszelkich niuansach prawnych – od tego mają przecież adwokata. Mecenas niestety okazał się niekompetentny.

Wobec tego prawnicy Kancelarii LEX NOSTRA złożyli w ich imieniu wniosek o przywrócenie terminu do złożenia apelacji – wszak cały problem jest wyłączną winą adwokata, nie zaś państwa Duk!

Mecenas winny, klient ukarany

27 czerwca 2013 roku Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał, że apelacja została złożona po terminie i nie przychylił się do wniosku o przywrócenie terminu. Decyzja jest ostateczna i nieodwołalna.

Sąd nie wziął pod uwagę, że wina leżała po stronie pełnomocnika procesowego państwa Duk – podobno profesjonalisty. Nie wziął także pod uwagę, że tym samym ostatecznie pozbawia Zofię i Stanisława Duk ich własności.

Tym samym polscy obywatele stracili część swojego majątku z powodu błędu prawnika. Błędu, który został usankcjonowany prawnie przez siedlecki Sąd! Mecenas wprawdzie otrzymał upomnienie, ale prawdziwą karę za jego niekompetencję ponieśli właśnie oni!

W listopadzie 2013 roku prawnicy Kancelarii LEX NOSTRA wystąpili do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Opierając się na obowiązujących w kraju przepisach Państwo Polskie bezpośrednio ograniczyło poszkodowanym możliwość dochodzenia swoich praw, w konsekwencji – w imię prawa odbierając im ich własność!

Po raz kolejny uczciwi obywatele polscy muszą „walczyć o swoje” w Strasburgu. Bo Polska im tego odmawia.

Zdjęcie ma charakter wyłącznie ilustracyjny i nie przedstawia gruntu, o którym mowa w artykule.

Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page
Maciej Lisowski

Autor: 

Twórca i dyrektor Fundacji LEX NOSTRA. Dziennikarz, publicysta, przedsiębiorca i społecznik.
Strona internetowa: MaciejLisowski.pl

    Więcej o autorze:
  • googleplus
  • twitter
Kategorie: Interwencje