Robert Zieliński, dziennikarz TVN24 i jeden z pozwanych w sprawie o ochronę dóbr osobistych wytoczonej przez Fundację Lex Nostra, zasiadł 23 września 2025 roku na sali sądowej jako główna postać kontrowersyjnego artykułu Casa Nostra — 1,5 mln zł. Przez ponad godzinę składał zeznania przed SSO Beatą Taradajczyk. To, co wyłoniło się z tych zeznań, jest — delikatnie mówiąc — zaskakujące.
Dziennikarz, który widnieje w artykule jako jego twarz i jeden z autorów, przed sądem konsekwentnie nie pamiętał kluczowych faktów, odsyłał do kolegów i uchylał się od odpowiedzi. Jednocześnie bez wahania deklarował cele publikacji, które w kontekście procesu o ochronę dóbr osobistych brzmią jak gotowy dowód rzeczowy dla strony powodowej.
Nie było zlecenia — a jednak był artykuł
Jednym z kluczowych pytań w sprawie jest geneza publikacji. Czy artykuł powstał na zlecenie redakcji, czy był inicjatywą dziennikarzy? Zieliński zeznał jednoznacznie:
„Nie, nie było żadnego polecenia. My byliśmy wspólnymi inspiratorami. Sami przekonaliśmy redakcję, że warto jest ten temat przyjąć.”
[01:06:28] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Zieliński sam przekonał redakcję do tematu. Sam był inspiratorem. Sam — razem z kolegami — zdecydował, że warto Maciejowi Lisowskiemu poświęcić materiał. A następnie przez całą rozprawę twierdził, że poszczególnymi wątkami zajmowali się… właśnie ci koledzy.
Inicjator bez wiedzy — klasyczny paradoks w tej sprawie.
Zieliński sam pchnął temat do redakcji, ale na sali sądowej nie pamiętał niemal
żadnego konkretnego faktu z artykułu, który współtworzył.
Cel jasny jak słońce — i wypowiedziany wprost
Zazwyczaj dziennikarze ostrożnie dobierają słowa, gdy mówią o celach swoich publikacji. Zieliński tej ostrożności nie wykazał. Zapytany o intencje stojące za artykułem, wyrecytował je bez cienia zawahania:
„Naszym celem było pokazanie nadużyć. Prywaty na publicznych środkach. A także zdemaskowanie oszusta.”
[00:27:10] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
„Człowieka, który podawał się za zawodowego prawnika… który podawał się za, że posiada tytuł naukowy doktora.”
[00:27:35] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Zdemaskowanie oszusta — tak dziennikarz opisał cel publikacji, zanim jakikolwiek sąd wydał wyrok w sprawie Macieja Lisowskiego. To nie ocena faktów. To wyrok, który Zieliński wydał samodzielnie, a następnie wykonał go publicznie za pośrednictwem anteny TVN24.
Przestrzec opinię publiczną — jawna deklaracja zamiaru zaszkodzenia
Zeznania Zielińskiego przyniosły jeszcze jedno uderzające wyznanie. Dziennikarz opisał cel artykułu nie tylko w kategoriach demaskowania, ale wprost jako ostrzeżenie skierowane do wszystkich, którzy mogliby nawiązać jakiekolwiek relacje z Lisowskim:
„I z naszą publikacją staraliśmy się przestrzec opinię publiczną przed kontaktami i nawiązywaniem relacji zawodowych jakichkolwiek z panem Maciejem Lisowskim.”
[00:28:17] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
To zdanie jest dla prawnika zajmującego się ochroną dóbr osobistych wręcz podręcznikowym przykładem działania z zamiarem naruszenia dobrego imienia. Zieliński nie twierdził, że chciał poinformować ani przedstawić fakty. Wprost powiedział: chcieliśmy sprawić, żeby ludzie unikali kontaktu z tym człowiekiem. To nie jest dziennikarstwo — to jest kampania.
Cel: odizolować Lisowskiego zawodowo i społecznie.
Metoda: publikacja w mediach ogólnopolskich.
Deklaracja złożona dobrowolnie przed sądem, pod rygorem odpowiedzialności za fałszywe zeznania.
Trudno o bardziej bezpośredni dowód w sprawie o naruszenie dóbr osobistych.
Trzy uchylenia od odpowiedzi — współautorska amnezja
Zieliński jako jeden z pozwanych miał obowiązek odpowiadać na pytania dotyczące artykułu, którego jest współautorem. W toku przesłuchania trzy razy skorzystał z możliwości uchylenia się — za każdym razem odsyłając do współpozwanych kolegów.
Pytanie o dokumenty NIK:
„Chciałbym się uchylić od precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie… akurat to koledzy, bodażjże współautor Grzegorz Łakomski, zajmował się tym bardzo dokładnie… i będzie najwłaściwszą osobą do przekazania szczegółów.”
[00:35:55] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Pytanie o wątek Janiny Lisowskiej:
„Ale chcę się uchylić od odpowiedzi na to pytanie, gdyż tym wątkiem nie ja się zajmowałem, a jeden z moich współpozwanych kolegów. Są znacznie lepszymi adresatami tego pytania.”
[00:47:52] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Pytanie o kwotę 1,5 mln zł (figurującą w tytule artykułu):
„Ja muszę się raz jeszcze uchylić od odpowiedzi na to pytanie, tak jak wcześniej. Konsekwentnie powtórzę, że wątek dotyczący umów zawieranych z matką pana Macieja Lisowskiego — ja się nim nie zajmowałem.”
[00:54:22] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Warto odnotować: kwota 1,5 mln zł stoi w tytule artykułu. Zieliński współpodpisuje materiał, ale nie może powiedzieć, skąd ta liczba pochodzi.
Mecenas pyta — i trafia w sedno
Po serii uchyleń pełnomocniczka powoda, adw. Monika Lachowicz, zadała pytanie, które w sądowej retoryce ma rangę ciosu precyzyjnego:
„Proszę pana, bo tutaj bardzo dużo pan mówił na temat pana Lisowskiego w każdej możliwej odsłonie. Niemniej co chwila wskazywał pan, że nie pan zajmował się tym wątkiem. Nie pan zajmował się wątkiem kontroli NIK. Nie pan zajmował się wątkiem pani Janiny Lisowskiej. To którym wątkiem w ramach dzisiejszego procesu pan się zajmował?”
[00:52:18] — adw. Monika Lachowicz, rozprawa 23.09.2025
Pytanie pozostało bez satysfakcjonującej odpowiedzi. Zieliński przez ponad godzinę szczegółowo opisywał Lisowskiego i jego działania — po czym konsekwentnie twierdził, że szczegółami każdego wątku zajmował się ktoś inny. Mechanizm ten można by nazwać architekturą nieodpowiedzialności: twarz artykułu bez autorstwa jego treści.
Nie pamiętam — litania luk w pamięci
Zeznania Zielińskiego obfitowały w deklaracje niepamięci. Poniżej zestawienie wybranych:
Kto napisał tytuł artykułu Casa Nostra — 1,5 mln zł?
Nie pamiętam [01:17:33]
Czy Lex Nostra rozliczyła dotację?
Nie pamiętam [00:58:10]
Jakie były skutki tego rozliczenia?
Nie pamiętam zbyt wiele [00:59:04]
Czy przeczytał załączniki do pozwu?
Nie pamiętam [01:07:07]
Skąd pochodzi kwota 1,5 mln zł z tytułu?
Jestem święcie przekonany, że jeszcze na dzisiejszym posiedzeniu
szczegółowe informacje zostaną udzielone przez jednego z moich kolegów [00:55:25]
Nie pamiętam to dopuszczalna odpowiedź w sądzie. Ale gdy dziennikarz nie pamięta tytułu własnego artykułu, nie pamięta, czy czytał pozew, a kwotę ze swojego tytułu zna — jak sam mówi — tylko ze słyszenia od kolegów, rodzi się pytanie: kto tak naprawdę stoi za tym materiałem?
Jednoosobowa orkiestra — i metodologia z własnej głowy
Zieliński wyjaśnił sądowi, że utożsamienie fundacji z jej prezesem Maciejem Lisowskim opierało się na jego własnej ocenie:
„Z lektury dokumentów i rozmów z byłymi aktualnymi współpracownikami pana Macieja Lisowskiego po prostu wynikało, że jest to de facto jednoosobowe przedsięwzięcie, że jest to jednoosobowa orkiestra pana Lisowskiego.”
[01:21:45] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Innymi słowy: dziennikarz uznał, że skoro fundacja — jego zdaniem — działała jak jednoosobowa orkiestra, to może traktować podmiot prawny i jego prezesa jak jedną i tę samą osobę. Taka metodologia budzi poważne wątpliwości zarówno prawne (osobowość prawna fundacji jest odrębna od osoby fizycznej), jak i dziennikarskie.
Na pytanie o nawiązanie tytułu Casa Nostra do Cosa Nostra — czyli sycylijskiej mafii — Zieliński odpowiedział:
„Nie, proszę Wysokiego Sądu. To miało nawiązywać wyłącznie do nazwy Lex Nostra.”
[01:09:11] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Ocenę tej odpowiedzi pozostawiamy czytelnikom.
Polityczna neutralność TVN — i taktyczne milczenie
Pytanie o kontekst polityczny całej sprawy pojawiło się podczas przesłuchania. Zieliński odpowiedział:
„Nie miało żadnego to znaczenia. Tak samo bym się zachowywał, gdyby pan Maciej Lisowski był związany z jakimś centrum czy bardziej z lewą stroną sceny politycznej.”
[01:15:39] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
„Razem z kolegami doszliśmy do wniosku, że oszust— chcę pana przeprosić — że oszuści mogą działać przy każdej partii politycznej.”
[01:16:08] — zeznania Roberta Zielińskiego, rozprawa 23.09.2025
Dwa zdania wcześniej Zieliński nazywał Lisowskiego oszustem. Teraz zapewniał o bezstronności. Spójność tej narracji — pozostawiamy do oceny sądowi.
Co zeznania Zielińskiego mówią nam naprawdę?
Przesłuchanie Roberta Zielińskiego ujawniło strukturalny paradoks: dziennikarz, który był twarzą i współautorem materiału, nie pamięta jego tytułu, nie zna źródeł kluczowych liczb i w każdym istotnym punkcie odsyła do współpozwanych. Jednocześnie z pełną pewnością siebie opisuje cel publikacji jako zdemaskowanie oszusta i przestrzeżenie opinii publicznej przed kontaktami z Lisowskim.
Zeznania te — złożone dobrowolnie, pod rygorem odpowiedzialności karnej — dokumentują nie tyle fakty dotyczące Lisowskiego, co fakty dotyczące intencji i metod samego Zielińskiego. W procesie o ochronę dóbr osobistych to właśnie te intencje są przedmiotem oceny sądu.
Źródło: transkrypcja audiodeskrypcji rozprawy z dnia 23 września 2025 r., sygn. XXV C 1046/24, Sąd Okręgowy w Warszawie.