Trzy największe polskie portale potwierdzają: śledztwo w sprawie Karczewskiego zaczęło się od zawiadomienia Fundacji LEX NOSTRA

Fakty. Analiza. Strategia.

 

Dziewięć lat temu, w lipcu 2016 roku, Fundacja LEX NOSTRA złożyła zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na ręce ówczesnego szefa ABW, Piotra Pogonowskiego. Autorem pisma byłem ja — jako prezes i dyrektor Fundacji. Zawiadomienie dotyczyło Witolda Karczewskiego, białostockiego biznesmena, prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku i konsula honorowego Bułgarii, oraz jego firmy Contractus. Dotarli do mnie ludzie mający wiedzę o poczynaniach Karczewskiego w Afryce — o ustawianiu przetargu na sprzęt rolniczy dla Kenii, finansowanego z kredytu pomocowego Rzeczypospolitej Polskiej, o wartości ponad 100 milionów dolarów, a także o obietnicy 19 milionów złotych łapówki dla kenijskiego ministra rolnictwa Feliksa Koskeia.

Sprawa nie dotyczyła jedynie korupcji. Karczewski współpracował z Aleksandrem Zingmanem — Białorusinem, którego polski wywiad podejrzewał o współpracę z reżimem Aleksandra Łukaszenki i wschodnimi służbami. Dlatego już w 2016 roku było oczywiste, że mamy do czynienia z zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa — nie tylko dla Skarbu Państwa i uczciwej konkurencji.

Przez dziewięć lat pisałem o tej sprawie na stronie Fundacji LEX NOSTRA. Pisałem, że nad Karczewskim rozpięto parasol ochronny — w tekście „Kto chroni Witolda Karczewskiego?”. Pisałem o białoruskich powiązaniach — w tekście „Spec służby Łukaszenki w Polsce”, gdzie ujawniłem sieć kontaktów wiodących od Białegostoku, przez Mińsk, aż do Afryki. Pisałem o tym, jak media pisane cyrylicą przejmowały i powielały ataki na moją osobę — w tekście „Oko Press pisane cyrylicą”. Publikacje oczerniające, których byłem obiektem, były następnie tłumaczone i powielane w mediach piszących cyrylicą — a skutki tego odczuwam do dziś.

31 marca 2026 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Witoldowi Karczewskiemu. Dziesięć lat po naszym zawiadomieniu. Wtedy, w kwietniu 2026 roku, opublikowałem tekst „10 lat po zawiadomieniu Fundacji LEX NOSTRA — akt oskarżenia w sprawie W.K.”. Wtedy również mój tekst śledczy — „Polish Businessman’s African Ties Raise Questions About Belarus Links” — ukazał się w międzynarodowym „International Business Times”, nadając sprawie wymiar zagraniczny, wykraczający poza wewnętrzną politykę polską.

29 lipca 2026 roku sprawa wróciła do medialnego mainstreamu.

Trzy największe polskie portale informacyjne opublikowały śledztwa dziennikarskie, jednoznacznie wskazując, że postępowanie ABW zostało wszczęte na podstawie zawiadomienia Fundacji LEX NOSTRA:

▪ Onet (Sebastian Białach, Łukasz Cieśla): „Podsłuchy CBA, wielomilionowe kontrakty i politycy PiS. »Nie można wykluczyć powiązania« ze służbami obcych państw” — cytat kluczowy: „Autorem pisma jest Maciej Lisowski, prezes Fundacji Lex Nostra i były dyrektor biura poselskiego Kornela Morawieckiego. Lisowski zainteresował się sprawą, bo dotarli do niego ludzie mający wiedzę o poczynaniach Karczewskiego w Afryce.”

▪ Wprost: „Mail posła PiS do Ziobry ws. kontrowersyjnego biznesmena. »Sprawa jest nietypowa«” — cytat: „ABW badała sprawę po zawiadomieniu od prezesa Fundacji Lex Nostra Macieja Lisowskiego.”

▪ Wirtualna Polska: „Korupcja, Kenia i 100 mln dol. Poseł PiS wstawiał się u Ziobry” — streszczenie ustaleń Onetu z potwierdzeniem trzech kluczowych faktów: mail posła Jacka Żalka do Zbigniewa Ziobry z 16 listopada 2016 r., łapówka w wysokości 19 mln zł dla kenijskiego ministra rolnictwa, oraz operacja specjalna CBA z podsłuchami rozmów Karczewskiego z politykami PiS.

W tle tej sprawy stoi coś więcej niż jedno śledztwo prokuratorskie. Jak pisałem od 2016 roku — chodzi o wielopłaszczyznowe wpływy rosyjskich i białoruskich służb na wysokiej rangi polskich urzędników państwowych. Chodzi o strukturę, która sięgała od byłych wojskowych służb informacyjnych, przez kadry służb cywilnych, aż po stanowisko prokuratora w Prokuraturze Krajowej. Chodzi o bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO — dziś, w 2026 roku, w kontekście trwającej wojny na Ukrainie, jest to sprawa najwyższej wagi państwowej.

Klamra publikacyjna zamyka się właśnie dziś.

To, co przez dziewięć lat opisywaliśmy w publikacjach Fundacji jako „parasol ochronny”, jako „łańcuch prowadzący do Mińska”, jako „wpływy białoruskich służb” — dzisiaj trafia do materiałów śledczych trzech największych polskich portali, cytowane jako fakt ustalony. Ludzie, którzy w 2016 roku przynieśli mi wiedzę o poczynaniach Karczewskiego w Afryce, mieli rację. Fundacja LEX NOSTRA miała rację. Zawiadomienie do ABW z lipca 2016 roku miało rację.

Fundacja LEX NOSTRA istnieje od szesnastu lat. Rocznie obejmujemy bezpłatną opieką prawną i psychologiczną około 7 tysięcy osób pokrzywdzonych. Interwenujemy w urzędach, administracji i sądach jako czynnik społeczny. Prowadzimy działalność edukacyjną i medialną w obszarze praworządności i praw obywatelskich. Współpracujemy z ministerstwami, organizacjami pozarządowymi, organami wymiaru sprawiedliwości, zakładami karnymi i spółkami Skarbu Państwa. Jesteśmy również stałym partnerem podmiotów zagranicznych z państw europejskich i ze Stanów Zjednoczonych.

Sprawa Karczewskiego to jeden z wielu przypadków, w których dzięki wytrwałości Fundacji polski podatnik został ocalony przed wielomilionową stratą, a bezpieczeństwo państwa — przed poważnym naruszeniem. Będziemy nadal patrzeć władzy na ręce. Nie tylko obecnej. Wszystkim, którzy sprawują służbę publiczną w Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie jesteśmy po żadnej stronie sporu politycznego. Jesteśmy po stronie prawdy, faktów i Rzeczypospolitej.

 

Maciej Lisowski

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

You may like