Polsce CBA jest dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek
Pierwszego kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do Sądu Okręgowego w Białymstoku akt oskarżenia przeciwko Witoldowi K. — od lat jednemu z najbardziej rozpoznawalnych podlaskich przedsiębiorców, byłemu wiceprezesowi Krajowej Izby Gospodarczej, wiceprezesowi spółki Contractus, beneficjentowi polskich kredytów pomocowych dla państw afrykańskich. Oskarżonemu grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Materiał dowodowy mieści się w około 40 tomach akt — jak podaje prokurator Zbigniew Szpiczko, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.
Sprawa, która zaczęła się 30 sierpnia 2016 roku — od zawiadomienia Fundacji LEX NOSTRA — i która dziś, dziewięć i pół roku później, ostatecznie znalazła się na ławie oskarżonych — jest jednym z najlepszych dowodów na skuteczność Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Bo to właśnie CBA, na podstawie wniosku zatwierdzonego przez sąd, uruchomiło kontrolę operacyjną wobec biznesmena. To CBA, słuchając rozmów telefonicznych w okresie 2014–2017, zgromadziło materiał, który stał się podstawą stawienia zarzutów w lutym 2019 roku. To CBA — wraz z białostocką prokuraturą — udokumentowało obietnicę łapówki dla wysokiego urzędnika kenijskiego ministerstwa rolnictwa w wysokości ponad 25 milionów złotych — w zamian za polski kontrakt na 320 milionów złotych z kredytów pomocowych rządu RP.
I właśnie teraz — w tygodniach, gdy ta sprawa wreszcie staje przed sądem — Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zajmuje się rządowym projektem ustawy o likwidacji CBA z dniem 1 maja 2026 roku.
Tego się nie wymyśla. To trzeba odnotować.
I. Dwadzieścia lat — co naprawdę zrobiło CBA
Centralne Biuro Antykorupcyjne powstało na mocy ustawy z 9 czerwca 2006 roku, która weszła w życie 24 lipca 2006 roku. Idea była prosta i, jak się okazało, słuszna: korupcja na styku sektora publicznego i prywatnego ma swoją odrębną dynamikę, swoich profesjonalnych aktorów, swoje mechanizmy maskowania — i wymaga służby, która nie konkuruje ze ściganiem przestępczości pospolitej (Policja), ze ściganiem przestępczości zorganizowanej (CBŚP), z bezpieczeństwem wewnętrznym (ABW), ani z wywiadem zagranicznym (AW).
Liczby, jakie CBA wypracowało przez prawie dwie dekady, są imponujące.
Według danych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ogłoszonych na piętnastolecie powstania Biura, od 2006 roku CBA zabezpieczyło mienie o łącznej wartości ponad 1,5 miliarda złotych. To pieniądze, które trafiły z powrotem do budżetu państwa albo zostały zatrzymane przed wyprowadzeniem za granicę. Nie wszystkie zatrzymane środki kończą się prawomocnym wyrokiem — ale każda taka kwota jest sygnałem dla potencjalnego sprawcy: ktoś patrzy.
Według informacji ujawnionych przez Polską Agencję Prasową w listopadzie 2025 roku, w ciągu piętnastu lat funkcjonariusze CBA skierowali do sądów 1154 akty oskarżenia i wszczęli 3078 śledztw wobec 8437 podejrzanych. Te liczby — w przeliczeniu na efektywność jednego funkcjonariusza w Biurze zatrudniającym ok. 1300 osób — dają wskaźnik wyższy niż większość służb specjalnych w państwach Unii Europejskiej.
W samym roku 2024 funkcjonariusze CBA prowadzili łącznie 638 spraw — informację tę przekazał obecny Szef Biura Tomasz Strzelczyk podczas posiedzenia parlamentarnego, na którym przedstawił wyniki wewnętrznych audytów Biura. Z osiemnastu audytów wewnętrznych przeprowadzonych w latach 2024–2025 — samodzielnie, bez możliwości skorzystania z zewnętrznego mechanizmu kontrolnego, którego polski porządek prawny nie przewiduje — Biuro skierowało piętnaście zawiadomień do prokuratury. Jedno z nich — dotyczące systemu Pegasus, czyli sprawy o wymiarze konstytucyjnym — trafiło do zespołu śledczego nr 3 w Prokuraturze Krajowej.
Budżet CBA w 2024 roku wyniósł 312,185 miliona złotych. To kwota odpowiadająca w przybliżeniu jednej piątej budżetu, jaki rocznie przeznacza się na utrzymanie jednego polskiego klubu piłkarskiego ekstraklasy. Nie jest to argument przeciw klubom — jest to argument o skali, jakiej koszt antykorupcyjnej tarczy państwa jest naprawdę nieduży w stosunku do strat, które ta tarcza ma chronić.
Te liczby nie są instrumentem propagandy. Są zapisem rzemieślniczej, codziennej pracy ludzi, którzy — wbrew obrazowi popularnemu, malowanemu w okresach kontrowersji — w zdecydowanej większości nie biorą udziału w spektaklach medialnych. Pracują w cichych pokojach, czytają sprawozdania finansowe, porównują oświadczenia majątkowe, śledzą przepływy pieniężne między spółkami specjalnego przeznaczenia, weryfikują skomplikowane konstrukcje optymalizacyjne i — od czasu do czasu — wychodzą do działań procesowych, które nagle zatrzymują czyjś samochód, czyjś kontrakt, czyjąś karierę.
I, co najważniejsze, CBA jako jedyna polska służba specjalna sprawuje kontrolę nad oświadczeniami majątkowymi oraz oświadczeniami o braku konfliktu interesów osób pełniących funkcje publiczne. Bez tej kontroli — Polska nie miałaby instrumentu, który łączy mechanizm transparentności z mechanizmem operacyjnej weryfikacji.
II. Sprawa Witolda K. — anatomia działania CBA na konkretnym przykładzie
Sprawa Witolda K. — bo tak — z poszanowaniem zasady domniemania niewinności, ale z pełnym imieniem znanym publicznie z dziesiątek artykułów w polskich i międzynarodowych mediach — jest jednym z najlepszych podręcznikowych przykładów na to, jak CBA działa od momentu pierwszego sygnału po akt oskarżenia.
II.1. Sygnał — sierpień 2016 roku
Punkt zerowy nie znajdował się w gabinetach CBA. Znajdował się — co warto podkreślić — w Fundacji LEX NOSTRA. To Fundacja w lipcu 2016 roku opublikowała artykuł „Afrykański czarownik”, w którym opisała schemat działania Witolda K. na rynkach afrykańskich. To Fundacja w dniu 30 sierpnia 2016 roku skierowała do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oficjalne zawiadomienie — udokumentowane w aktach pod sygnaturą RP I Ds. 50.2016 — o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z kenijskim przetargiem.
Ten układ — fundacja obywatelska sygnalizuje, prokuratura wszczyna, CBA przejmuje czynności operacyjne — jest dokładnie tym, do czego polska architektura antykorupcyjna została zaprojektowana. Państwo bez wyspecjalizowanej służby antykorupcyjnej takiego sygnału nie potrafiłoby skonsumować. Trafiłby do policyjnego zespołu, w którym konkurowałby z setkami innych. Albo do prokuratury okręgowej, która nie miałaby zasobu operacyjnego do długoterminowej kontroli. Albo — co najgorsze — zostałby umorzony „z braku znamion”.
Nie został. Bo w polskiej architekturze państwa od 2006 roku istnieje CBA.
II.2. Operacja — 2014–2017
Według ustaleń dziennikarzy Onetu, CBA zaczęło podsłuchiwać Witolda K., gdy jego firma starała się o kontrakty w Afryce w ramach tzw. kredytów pomocowych rządu Rzeczypospolitej Polskiej dla krajów rozwijających się. Kenia miała otrzymać kredyt w wysokości 100 milionów dolarów na modernizację rolnictwa. Spółka Contractus, którą — według ustaleń mediów — de facto zarządzał Witold K., wygrała 11 kontraktów na łączną kwotę 82 milionów dolarów. Według średniego kursu dolara z końca 2015 roku oznaczało to około 320 milionów złotych.
CBA — działając w trybie kontroli operacyjnej zatwierdzonej przez sąd okręgowy — zarejestrowało materiał dowodowy, który po analizie został przekazany prokuraturze. Z tego materiału wyłonił się konkretny wątek: obietnica wręczenia korzyści majątkowej Feliksowi Koskei — sekretarzowi gabinetu kenijskiego ministra rolnictwa, a wedle ustaleń organów ścigania faktycznie pełniącemu funkcję ministra rolnictwa Kenii. Wartość obiecanej łapówki: nie mniej niż 4,9 miliona dolarów, co — według ówczesnego kursu — stanowiło równowartość 19,1 miliona złotych. Inne ustalenia mówią o 25,5 miliona złotych.
To nie jest sprawa drobna. To jest sprawa, w której polskie środki publiczne — pochodzące w części z gwarancji Banku Światowego i OECD — miałyby zostać użyte jako narzędzie korumpowania urzędników państwa afrykańskiego.
II.3. Postawienie zarzutów — luty 2019 roku
W lutym 2019 roku Witold K. usłyszał zarzut z art. 229 § 1, 4 i 5 Kodeksu karnego. Następnie — z powodów, których wyjaśnienia sama prokuratura miała szukać — śledztwo zostało zawieszone na ponad pięć lat. Powodem miała być bezskuteczność wniosku o pomoc prawną z Kenii. Po zmianie władzy w Polsce, w listopadzie 2024 roku, śledztwo zostało podjęte na nowo.
W październiku 2025 roku prokuratura uzupełniła zarzuty. W styczniu 2026 roku Witold K. usłyszał zarzuty w postaci ostatecznej. 1 kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.
II.4. Co ta sprawa pokazuje
Pokazuje cztery rzeczy.
Po pierwsze. CBA jest jedyną polską służbą zdolną do prowadzenia długoterminowej, wielowątkowej operacji o wymiarze międzynarodowym, dotyczącej korupcji urzędników obcego państwa w związku z polskimi instrumentami pomocowymi. Bez Biura ten wątek by się nie domknął.
Po drugie. Skuteczność CBA potrzebuje czasu. Dziesięć lat między pierwszym sygnałem a aktem oskarżenia to długo — ale to jest długość typowa dla spraw tej kategorii w państwach o rozwiniętych systemach prawnych. W krajach, gdzie korupcja na styku biznesu z państwem jest tropiona z taką samą intensywnością — Niemcy, Francja, Włochy — sprawy zajmują podobne okresy. Bez Biura ten czas byłby jeszcze dłuższy, bo ścieżka prokuratorska bez własnego aparatu operacyjnego musiałaby zaczynać każdą weryfikację od zera.
Po trzecie. Sprawa Witolda K. nie zatrzymała się ani nie została zamiecioną — pomimo że, według ustaleń mediów, podsłuchy CBA z lat 2014–2017 zarejestrowały także rozmowy biznesmena z politykami z różnych partii (PiS i PO), z byłym ambasadorem RP, z urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości. To znaczy: CBA wytrzymało polityczną grawitację sprawy. Akt oskarżenia został skierowany 1 kwietnia 2026 roku — niezależnie od tego, że dotyczył osoby z udokumentowanymi kontaktami w wielu kręgach politycznych.
Po czwarte. Sprawa Witolda K. uzasadnia rolę CBA nie post factum — ale dokumentuje jej żywotność w rzeczywistym czasie. Akt oskarżenia jest świeży. Proces dopiero się zacznie. Materiał dowodowy mieści się w 40 tomach akt. To wszystko stanie się elementem polskiego dyskursu publicznego w nadchodzących miesiącach. Polska nie powinna w tym samym czasie likwidować służby, której dwudziestoletni dorobek pozwolił dziś osadzić sprawę na ławie oskarżonych.
III. Co konkretnego CBA może — a czego nie może (i dlaczego to ma znaczenie)
Wokół CBA narosło wiele mitów. Jeden z nich — bardzo szkodliwy — głosi, że Biuro „samo wszczyna sprawy i samo prowadzi”, a więc niczego nikt nie kontroluje. Drugi — równie nieprawdziwy, ale w drugą stronę — głosi, że CBA „nie może nic zrobić bez prokuratora”. Prawda, jak zwykle, jest pomiędzy.
III.1. Co Biuro może samodzielnie
Stosownie do art. 2 ustawy o CBA, funkcjonariusze Biura wykonują samodzielnie:
— czynności operacyjno-rozpoznawcze w celu zapobiegania popełnianiu przestępstw, ich rozpoznania i wykrywania;
— czynności analityczne i kontrolne, w tym kontrolę oświadczeń majątkowych, kontrolę procedur prywatyzacji, zamówień publicznych, koncesji i ulg podatkowych;
— czynności prewencyjne i edukacyjne;
— czynności dochodzeniowo-śledcze w zakresie objętym właściwością Biura — w sprawach o przestępstwa korupcyjne (art. 228–231 KK), łapownictwo wyborcze, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, fałszowanie faktur na wielką skalę i pokrewne.
To są bardzo szerokie uprawnienia. Biuro nie jest organem ozdobnym. Może podsłuchiwać — i, co w sprawie Witolda K. okazało się rozstrzygające, podsłuchy te po latach stały się fundamentem aktu oskarżenia. Może przeszukiwać. Może żądać dokumentów. Może wchodzić do siedzib spółek z mieniem Skarbu Państwa i analizować umowy. Może badać oświadczenia majątkowe pod kątem fikcji.
III.2. Czego nie może bez zgody zewnętrznego organu — czyli kaganiec proceduralny
I tu wracamy do problemu, który jest realny.
Zgodnie z art. 17 ustawy o CBA, kontrolę operacyjną — czyli najpoważniejszą ingerencję w prawa obywatelskie, w tym podsłuch — sąd okręgowy zarządza na pisemny wniosek Szefa CBA, złożony po uzyskaniu pisemnej zgody Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego — Prokuratora Krajowego. Identyczne ograniczenie obowiązuje przy kolejnych przedłużeniach kontroli (do łącznie 12 miesięcy) oraz przy kontroli operacyjnej w trybie pilnym („niecierpiącym zwłoki”, ust. 3).
To jest realne ograniczenie. Prokurator Krajowy jest w ustrojowej zależności od Prokuratora Generalnego, a ten — w polskim porządku prawnym — jest jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości, czyli politykiem powołanym przez większość parlamentarną. Łańcuch decyzyjny, w którym najpoważniejsza operacyjna decyzja CBA przechodzi przez biurko najpierw zastępcy szefa polskiej prokuratury, a faktycznie pod nadzorem politycznym ministra, jest konstrukcją, która w nauce prawa porównawczego porządku europejskiego od dawna budzi wątpliwości.
W zakresie spraw karno-skarbowych ograniczenie jest jeszcze ostrzejsze. Jak wyjaśnia analiza prof. Marka Mozgawy opublikowana na portalu rządowym, zgodnie z art. 151b § 2 KKS, wyłącznie prokurator (w tym prokurator do spraw wojskowych) może powierzyć CBA do prowadzenia śledztwo w sprawie przestępstw skarbowych. CBA — jako organ niefinansowy — nie ma uprawnienia do samodzielnego wszczęcia takiego śledztwa.
To znaczy: w sprawach, w których ścieżka korupcyjna prowadzi przez schematy fakturowe, optymalizacje podatkowe, eksport kontraktów — czyli właśnie w tych sprawach, w których zazwyczaj ukrywane są największe nadużycia — CBA jest formalnie zależne od decyzji prokuratury.
III.3. To jest właśnie ten kaganiec, o którym warto mówić
Kombinacja tych dwóch ograniczeń — zgoda Pierwszego Zastępcy PG na kontrolę operacyjną oraz prokuratorska wyłączność w karno-skarbowym — oznacza, że gdy CBA chce uderzyć w skomplikowany schemat korupcyjno-finansowy, musi po drodze uzyskać zgodę instytucji, której kierownictwo jest politycznie podległe. Czy w praktyce — przez dziewiętnaście lat istnienia Biura — kierownictwo Prokuratury Krajowej rzeczywiście blokowało wnioski CBA? Tego nie wiemy publicznie, bo dane operacyjne są chronione. Ale fakt, że taka strukturalna możliwość istnieje, jest czymś, co zostawia w polskiej architekturze antykorupcyjnej miejsce na cień polityki tam, gdzie powinna być wyłącznie kontrola sądu i bezpośrednia odpowiedzialność przed Premierem.
I — co najważniejsze dla naszej tezy — fakt, że CBA mimo tego kagańca proceduralnego potrafiło w ciągu ostatniej dekady zgromadzić materiał, który pozwolił 1 kwietnia 2026 roku skierować akt oskarżenia w sprawie Witolda K., dowodzi tylko jednego: ta służba jest skuteczna pomimo ograniczeń. Jaka byłaby — uwolniona od nich?
IV. Cisza, jakiej nie powinno być — czyli o pomyśle likwidacji
W dniu 14 października 2025 roku, podczas posiedzenia parlamentarnego, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Radosław Kujawa potwierdził, że rząd przygotował projekt ustawy o likwidacji CBA. Pierwsza wersja przewidywała likwidację 1 lipca 2025 roku. Aktualna — 1 maja 2026 roku.
Z uzasadnienia projektu ustawy — które omawia szczegółowo Polska Agencja Prasowa — wynika, że do procesu likwidacji ma zostać wyznaczonych 30 osób. Kompetencje CBA mają zostać rozdzielone między Policję, ABW i — w zakresie analiz i kontroli oświadczeń majątkowych — najprawdopodobniej między Ministerstwo Finansów oraz Krajową Administrację Skarbową.
W tej koncepcji jest kilka problemów. Wskażmy trzy najpoważniejsze.
Problem pierwszy — utrata jednoosobowego adresu antykorupcji. Korupcja jest specyficznym typem przestępczości. Ma własnego klienta (osoby pełniące funkcje publiczne), własną logikę (wzajemność świadczeń), własne narzędzia maskowania (struktury offshore, fundacje, „inwestorzy strategiczni”). Rozproszenie kompetencji między cztery różne służby oznacza, że żadna z nich nie będzie miała korupcji jako swojego głównego zadania. Każda będzie ją robiła „przy okazji”. Każda inwestycja kadrowa, szkoleniowa, technologiczna w tym obszarze rozproszy się między cztery budżety i cztery systemy nadzoru.
Problem drugi — utrata pamięci instytucjonalnej. W ciągu dziewiętnastu lat CBA zgromadziło archiwum, bazę danych, sieć współpracy międzynarodowej, profil kadrowy. To są aktywa, których wartość nie jest mierzalna w jednorazowych liczbach. Rozproszenie tego dorobku między trzy lub cztery różne służby — przy nieuchronnych odejściach kadrowych — oznacza utratę co najmniej 30–40 procent tej wiedzy w ciągu pierwszych dwóch lat. Sprawa Witolda K. — osadzona dziś w 40 tomach akt — jest dokumentem właśnie tej pamięci.
Problem trzeci — sygnał międzynarodowy. Polska jest członkiem GRECO (Grupy Państw Przeciwko Korupcji Rady Europy), zobowiązanym do utrzymywania odrębnej, wyspecjalizowanej instytucji antykorupcyjnej. Likwidacja CBA będzie pierwszym takim krokiem w państwie członkowskim Unii Europejskiej w XXI wieku. Sygnał, jaki to wyśle inwestorom, partnerom NATO i Komisji Europejskiej, zostanie odczytany w sposób, który trudno będzie odwrócić.
To nie jest argument za status quo. CBA wymaga reformy — ale reformy w stronę większej, a nie mniejszej niezależności.
V. Co należy zrobić — postulat Fundacji LEX NOSTRA
Fundacja LEX NOSTRA — instytucja, która zainicjowała w 2016 roku sprawę dziś osadzoną aktem oskarżenia w Sądzie Okręgowym w Białymstoku — formułuje postulat trzypunktowy.
V.1. Zachować CBA — w obecnej formie ustrojowej
Ustawowe miejsce CBA — jako centralnego organu administracji rządowej nadzorowanego przez Prezesa Rady Ministrów — jest dobrze pomyślane. Premier jest najwyższym organem władzy wykonawczej i jednocześnie najbardziej politycznie odpowiedzialnym przed wyborcą. Bezpośrednia podległość pod Premierem oznacza, że Szef CBA odpowiada przed osobą, która osobiście będzie ponosiła konsekwencje wyborcze za działanie lub bezczynność Biura.
Nie chodzi zatem o przeniesienie CBA pod Premiera — bo tam już ono jest, zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy o CBA. Chodzi o to, by nikt inny w łańcuchu decyzyjnym nie miał prawa zatrzymać działań CBA, jeśli na to działanie zgodził się sąd.
V.2. Uniezależnić CBA proceduralnie — usunąć zgodę PG/Prokuratora Krajowego z trybu kontroli operacyjnej
To jest klucz. Obecne brzmienie art. 17 ustawy o CBA wymaga, by wniosek Szefa CBA do sądu okręgowego o zarządzenie kontroli operacyjnej był poprzedzony pisemną zgodą Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego — Prokuratora Krajowego. To wymaganie jest reliktem poprzedniego porządku ustrojowego, w którym prokuratura była postrzegana jako niezależny od polityki organ kontroli ścigania. Po reformach ostatnich kilkunastu lat — w których Prokurator Generalny jest Ministrem Sprawiedliwości, a Prokurator Krajowy jest jego pierwszym zastępcą podległym mu pionowo — to ograniczenie staje się nieuzasadnione i potencjalnie szkodliwe.
Kontrolę nad legalnością kontroli operacyjnej powinien sprawować wyłącznie sąd. To sąd, a nie prokurator, jest organem niezawisłym z mocy Konstytucji RP (art. 178 ust. 1).
Postulat: uchylenie wymogu uzyskania zgody Pierwszego Zastępcy PG na wniosek Szefa CBA o kontrolę operacyjną. Wniosek Szefa CBA powinien trafiać bezpośrednio do sądu okręgowego, z prawem natychmiastowej skargi przez prokuraturę, gdyby uznała, że wniosek narusza prawo.
V.3. Rozszerzyć kompetencje CBA w sprawach karno-skarbowych
Obecny stan, w którym CBA — jako organ niefinansowy — nie może samodzielnie wszczynać śledztw w sprawach karno-skarbowych (art. 151b § 2 KKS), oznacza, że największe sprawy korupcyjno-finansowe, których typowym instrumentem są fakturowe schematy oszustw i optymalizacji, są poza pełną właściwością Biura. Postulat: rozszerzenie art. 134 KKS i odpowiednio art. 151b KKS — w sposób, który da CBA samodzielną kompetencję do wszczynania śledztw karno-skarbowych w sprawach, w których wartość przedmiotu czynu lub uszczuplenie należności publicznoprawnej przekraczają próg ustawowy (analogiczny do art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy o CBA).
VI. Słowo do tych, którzy pamiętają „agenta Tomka”
Dyskusja o CBA byłaby niepełna bez zmierzenia się z czarnymi kartami w historii Biura. Sprawa „agenta Tomka” z lat 2007–2008, zamknięta wyrokiem skazującym byłego Szefa CBA Mariusza Kamińskiego (uchylonym następnie aktem łaski przez Prezydenta), jest w pamięci publicznej. Sprawa Pegasusa — i wewnętrzny audyt CBA z 2024 roku, który skierował zawiadomienie do Prokuratury Krajowej — jest świeższa.
Te sprawy nie są argumentem za likwidacją CBA. Są argumentem za kontrolą cywilną nad Biurem — kontrolą, której obecnie polski porządek prawny nie przewiduje. Każda służba specjalna na świecie — FBI, MI5, BfV, DGSI — przeszła przez okresy kontrowersji, które zaowocowały wzmocnieniem mechanizmów kontroli zewnętrznej, a nie likwidacją instytucji.
Polska powinna iść tą samą drogą. Niezależny inspektor generalny służb specjalnych, mający dostęp do akt CBA, ABW i innych służb — to byłaby reforma, która wzmacniałaby państwo, a nie osłabiała. Likwidacja Biura nie tylko nie rozwiązuje problemu kontrowersji z przeszłości — ale uniemożliwia ich przerobienie, bo zamyka instytucję, w której one wystąpiły.
VII. Kontekst — dlaczego to ma znaczenie nie tylko dla CBA
Centralne Biuro Antykorupcyjne — jak każda służba specjalna — jest narzędziem. Narzędziem, którym można źle władać. Narzędziem, którego ostrość — gdy jest dobrze utrzymana — chroni państwo przed jego najgroźniejszym rodzajem wroga: wewnętrznym, który nie atakuje granic, lecz drąży ich integralność z głębi.
Państwo, które rezygnuje z tego narzędzia — nawet w imię słusznych obaw o jego nadużycia — staje się państwem, w którym korupcja nie jest mniejsza, lecz jedynie mniej widoczna. Staje się państwem, w którym ludzie tacy jak Witold K. — beneficjenci 320 milionów złotych z polskich kredytów pomocowych, oskarżeni dziś o obietnicę 25-milionowej łapówki — mogliby działać przez dziesięciolecia bez konsekwencji prawnych. Bez CBA tej sprawy by nie było.
Tylko CBA — z mocy art. 2 ustawy z 9 czerwca 2006 r. — jest konstrukcyjnie pomyślane tak, by widzieć całość mechanizmu korupcyjnego: i administrację, i międzynarodowy wymiar, i powiązania osobowe, i schematy finansowe.
To dlatego — jeśli ktoś naprawdę chce ten mechanizm zwalczać, a nie tylko reagować na poszczególne incydenty — odpowiedzią jest nie likwidacja CBA, lecz jego pełna niezależność.
VIII. Apel
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zajmuje się obecnie projektem ustawy o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Datę likwidacji wyznaczono na 1 maja 2026 roku — dokładnie dwadzieścia dziewięć dni po dacie skierowania aktu oskarżenia w sprawie Witolda K. do Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Fundacja LEX NOSTRA apeluje do wszystkich klubów parlamentarnych — niezależnie od barw — o odłożenie tej ustawy.
Apelujemy o przedłożenie zamiast niej ustawy reformującej CBA, która:
- zachowa Biuro jako odrębną instytucję — centralny organ administracji rządowej nadzorowany przez Prezesa Rady Ministrów;
- usunie z trybu kontroli operacyjnej (art. 17 ustawy o CBA) wymóg uzyskania zgody Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego — pozostawiając wyłącznie kontrolę sądu;
- rozszerzy art. 134 i 151b KKS — dając CBA samodzielną właściwość w największych sprawach karno-skarbowych;
- wprowadzi instytucję niezależnego inspektora generalnego służb specjalnych — z dostępem do akt CBA i innych służb — jako dodatkowy mechanizm kontroli cywilnej;
- zachowa kadrę i archiwum CBA — jako aktywa państwa polskiego.
Polska potrzebuje silnej, niezależnej, profesjonalnej służby antykorupcyjnej. Obecny moment — gdy do Sądu Okręgowego w Białymstoku wpłynął akt oskarżenia w sprawie korupcji w wymiarze międzynarodowym, oparty w istotnej części na podsłuchach CBA — jest momentem, w którym najmniej powinno się tę służbę likwidować.
To jest moment, w którym powinno się ją wzmocnić.
Niniejszy artykuł ma charakter publicystyczny i wyraża stanowisko Fundacji LEX NOSTRA. Jest oparty wyłącznie na publicznie dostępnych źródłach. Wszystkie opisane okoliczności sprawy Pana Witolda K. — w tym akt oskarżenia z 1 kwietnia 2026 r., zarzuty z art. 229 § 1, 4 i 5 KK, materiał dowodowy w 40 tomach akt — pochodzą z publicznych komunikatów Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz z publikacji prasowych. Pan Witold K. korzysta z pełnej zasady domniemania niewinności do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Wszystkie cytaty i odniesienia źródłowe znajdują się w aparacie hyperlinków artykułu.
Opracowanie: Fundacja LEX NOSTRA — lexnostra.pl
Copyright Fundacja LEX NOSTRA 2026. Tekst publicystyczny oparty wyłącznie na publicznych dokumentach i materiałach prasowych. Cytaty zgodne z prawem cytatu (art. 29 PrAut).