Wspomóż Fundację LEX NOSTRA darowizną: SANTANDER nr. konta: PL 98 1090 1030 0000 0001 1662 5224 (SWIFT: WBKPPLPPXXX)

Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page

Przy okazji dyskusji o związkach partnerskich przeciwnicy ich usankcjonowania podkreślali, że istnieją już narzędzia, które umożliwiają partnerom ułożenie stosunków w płaszczyźnie majątkowej i niemajątkowej. Jednym z nich jest umowa konkubencka która na pewno nawet w połowie nie realizuje postulatów zwolenników poszerzenia uprawnień związków partnerskich, ale w braku innych rozwiązań – powinna być rozważona.

Jest to umowa nienazwana, co oznacza, że nie znajdziemy w żadnej ustawie regulacji odnoszącej się do niej. Funkcjonuje w oparciu o art. 353(1) Kodeksu cywilnego (zasada swobody umów), zgodnie z którym „strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego„. Ustawodawca dopuszcza zatem, by partnerzy zawarli umowę, w której w dowolny sposób określą wzajemne prawa i obowiązki – byleby tylko umowa ta nie zawierała postanowień sprzecznych z prawem, dobrymi obyczajami ani nie wypaczała istoty danego stosunku prawnego.

Umowa powinna zostać zawarta w formie pisemnej.

Zasadą jest, że rzeczy nabywane przez osoby nie będące małżonkami powoduje, że rzecz ta pozostaje we współwłasności. W umowie konkubenckiej partnerzy mogą w sposób odmienny uregulować zasady nabywania majątku oraz sposób zarządu tym majątkiem. Jako że istnienie umowy konkubenckiej wynika z zasady swobody umów, wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by partnerzy dowolnie wskazali udziały w prawie własności wspólnej rzeczy. Umowa może zawierać postanowienia odnośnie objęcia współwłasnością przedmiotów należących dotychczas do jednego z partnerów. Jeśli jeden z partnerów dokonuje nakładów na majątek drugiego (np. na mieszkanie, w którym wspólnie zamieszkują, a które należy wyłącznie do jednego z partnerów), w umowie można zastrzec warunki zwrotu tych nakładów w przyszłości.

Istnieje możliwość, by konkubenci udzielili sobie wzajemnych pełnomocnictw do szeregu czynności. Pełnomocnictwo powinno zostać udzielone w odrębnym dokumencie. Pełnomocnik działa w cudzym imieniu z bezpośrednim skutkiem dla reprezentowanego. Pełnomocnictwo nie umożliwi jednak realizacji celu, o którym wielokrotnie przypominali zwolennicy przyjęcia ustawy o związkach partnerskich: nie można w oparciu o pełnomocnictwo wymóc na lekarzach informacji o stanie zdrowia partnera. Obowiązuje ich bowiem tajemnica lekarska i informacji tego rodzaju mogą udzielać wyłącznie najbliższej rodzinie. Tym bardziej konkubent nie zyskuje prawa do decydowania o zabiegach, którym ma zostać poddany partner w sytuacji, gdy ten samodzielnie nie jest w stanie podjąć decyzji.

Umowy konkubenckie nie przyjęły się w Polsce; brak jest danych mówiących o tym, ile umów tego typu jest zawieranych, ale należy się spodziewać, że jest ich bardzo niewiele. Przyczyną tego jest zapewne to, że umowy te w ograniczonym stopniu rozwiązują problemy partnerów. Przykładowo – zawarcie umowy nie zmieni faktu, że po śmierci jednego z partnerów spadek przypadnie jego ustawowym spadkobiercom, a więc najbliższej rodzinie. Drugi partner otrzyma go tylko w razie sporządzenia testamentu.

Udzielone pełnomocnictwa także tylko w niewielkim stopniu umożliwiają działanie za partnera i składanie oświadczeń, które wywrą wpływa na sferę jego praw i obowiązków. Zgodnie z prawem, to członkowie rodziny mogą np. podjąć decyzję dotyczącą pochówku osoby pozostającej w konkubinacie.

 

Martyna Kośka

Maciej Lisowski

Autor: 

Twórca i dyrektor Fundacji LEX NOSTRA. Dziennikarz, publicysta, przedsiębiorca i społecznik.
Strona internetowa: MaciejLisowski.pl

    Więcej o autorze:
  • googleplus
  • twitter
Poleć ten tekst:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someonePrint this page