Kto chroni Witolda Karczewskiego?

KTO CHRONI WITOLDA KARCZEWSKIEGO?

Robert Zieliński, czołowy dziennikarz śledczy tvn24.pl, zeznał przed Sądem Okręgowym w Warszawie, że jego publikacja powstała — cytat — „żeby nikt nie chciał robić z Maciejem Lisowskim interesów”. W tym samym czasie prokuratura białostocka zamiatała pod dywan sprawę o łapówkę na 4,9 miliona dolarów. Dziś — po dziewięciu latach śledztwa — akt oskarżenia leży już w sądzie. Kto trzymał nad Witoldem Karczewskim parasol ochronny przez dziewięć lat? I dlaczego właśnie teraz rozpoczęła się kolejna, gwałtowna fala operacji wymierzonej w osobę, która tę sprawę zgłosiła?

1 kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Witoldowi Karczewskiemu. Kwota łapówki: 4 912 847 dolarów amerykańskich (dane: „Business Insider Polska”, 7 kwietnia 2026 r.). Dziewięć dni później, 10 kwietnia, portal „Onet” opublikował stenogramy operacji „Nevada” — tajnej inwigilacji prowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Dziewięć lat. 883 razy Witold Karczewski przekroczył granicę polsko-białoruską. Zeznania dziennikarza TVN24 przed sądem, że celem jego publikacji była „profesjonalna i społeczna izolacja” osoby, która tę sprawę zgłosiła.

Ten tekst nie jest o Witoldzie Karczewskim. Ten tekst jest o tym, kto go — przez te dziewięć lat — krył. I o tym, dlaczego właśnie teraz, gdy jego skazanie staje się bliskie, wszyscy, którzy do tej pory chronili go z cienia, wychodzą zwartą grupą na światło dzienne.

  1. „Żeby nikt nie chciał z nim robić interesów”

23 października 2021 roku portal tvn24.pl opublikował artykuł pod tytułem „Casa Nostra — 1,5 mln zł” — tytuł celowo nawiązujący do sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Współautorami byli Robert Zieliński, Grzegorz Łakomski i Jan Kunert. Artykuł sugerował, że „1,5 miliona złotych z dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dyrektor Fundacji LEX NOSTRA Maciej Lisowski przekazał Kancelarii LEX NOSTRA, czyli spółce kierowanej przez jego matkę Janinę Lisowską”.

Niemal cztery lata później, 23 września 2025 roku, Robert Zieliński stanął przed Sądem Okręgowym w Warszawie jako pozwany w sprawie o ochronę dóbr osobistych (sygn. XXV C 1046/24, SSO Beata Taradajczyk). Jego zeznania w toku rozprawy odsłoniły mechanizmy, których żadna redakcja nie powinna tolerować.

Na pytanie o cel artykułu Robert Zieliński zeznał:

[00:27:10] „Naszym celem było pokazanie nadużyć. Prywaty na publicznych środkach. A także zdemaskowanie oszusta.”

[00:28:17] „I z naszą publikacją staraliśmy się przestrzec opinię publiczną przed kontaktami i nawiązywaniem relacji zawodowych jakichkolwiek z panem Maciejem Lisowskim.”

Przyznał, że był współinicjatorem:

[01:06:28] „Nie, nie było żadnego polecenia. My byliśmy wspólnymi inspiratorami. Sami przekonaliśmy redakcję.”

A jednocześnie nazwał cel swojego artykułu „oszustem” — i natychmiast się poprawił:

[01:16:08] „Razem z kolegami doszliśmy do wniosku, że oszust — chcę pana przeprosić — że oszuści mogą działać przy każdej partii politycznej.”

Paradoksalnie, dziennikarz, który „osobiście przekonał redakcję”, nie pamiętał podstawowych faktów dotyczących własnego artykułu — kto napisał tytuł, czy przeczytał załączniki do pozwu, uchylał się od pytań o wątek NIK, o Janinę Lisowską, o kwotę 1,5 mln złotych. Pełnomocniczka powoda, adwokat Monika Lachowicz, zadała pytanie, które podsumowuje absurdalność tych zeznań:

[00:52:18] „To którym wątkiem w ramach dzisiejszego procesu pan się zajmował?”

Maciej Lisowski — wiele lat wcześniej — złożył zawiadomienie, którego efektem jest nie tylko dzisiejszy akt oskarżenia przeciwko Witoldowi Karczewskiemu, ale także odrębne śledztwo w sprawie szpiegostwa na rzecz Białorusi i Rosji. Kluczowe pytanie brzmi zatem: kto odniósłby korzyść z profesjonalnej i społecznej izolacji Macieja Lisowskiego w październiku 2021 roku?

  1. Plan A nie zadziałał — wchodzi Plan B

Artykuł Roberta Zielińskiego wstrząsnął fundamentami, ale nie zniszczył Fundacji. Dlatego operacja eskalowała.

W grudniu 2021 roku, przed świętami Bożego Narodzenia, z Maciejem Lisowskim skontaktował się Artur Warcholiński — kolejny dziennikarz TVN24 — proponując nagranie wywiadu i wyjaśnienie sytuacji. Maciej Lisowski zgodził się na rozmowę.

A potem Artur Warcholiński czekał dziewięć miesięcy.

Żaden dziennikarz, który ma gotowy materiał, nie przetrzymuje go przez trzy kwartały roku. Chyba że czeka na rozkaz użycia. Reporter siedzi na nagranym materiale i czeka — na co? Na sygnał, że nadeszła odpowiednia chwila.

7 września 2022 roku — program „Czarno na białym” emituje reportaż „Kwestia zaufania” autorstwa Artura Warcholińskiego, Grzegorza Łakomskiego i Roberta Zielińskiego. Data nie jest przypadkowa. Emisja dała Andrzejowi Voigtowi pretekst i broń medialną do próby przejęcia Fundacji LEX NOSTRA.

Schemat jest czytelny: atak medialny → materiał jako dźwignia → próba przejęcia instytucjonalnego. Każdy krok był logiczną kontynuacją poprzedniego.

  1. Cyngiel najwyższych służb

Kim jest Andrzej Voigt — człowiek, którego TVN24 wybrał na „wiarygodne źródło” w reportażu o Fundacji LEX NOSTRA?

Raport z Weryfikacji WSI (Macierewicz, 2007)

Andrzej Voigt figuruje w raporcie jako współzałożyciel spółki „Dom Polski — Towarzystwo Handlu Międzynarodowego” (23 października 1992 r.), powołanej z inicjatywy ppłk. Brodniewicza (pseudonimy: „BURSKI”, „GRZEGORZ”), oficera Zarządu II Sztabu Generalnego LWP — czyli wojskowego wywiadu. Cel spółki: przejęcie polskich Centrów Kultury za granicą — w Berlinie, Mińsku, Pradze, Wiedniu, Düsseldorfie.

Dwie wersje nazwiska

W Raporcie WSI figuruje jako „Voigt” (bez „h”). W innych dokumentach — „Voight” (z „h”). Dwie wersje tego samego nazwiska to klasyczny sygnał środowisk służb specjalnych.

Kłamstwa w TVN24

Andrzej Voigt twierdził na antenie, że „usunięto go z fundacji, gdy odkrył malwersacje” oraz że „nikt nie ma dostępu do bilansów i rachunków wyników Lex Nostra, bo są u Lisowskiego w sejfie”. To jest dające się udowodnić ordynarne kłamstwo. Fundacja LEX NOSTRA od 2013 roku jest Organizacją Pożytku Publicznego. Z mocy prawa jej sprawozdanie merytoryczne, bilans i rachunek wyników publikowane są obowiązkowo na stronie Narodowego Instytutu Wolności i są publicznie dostępne. Każdy obywatel — w dowolnym czasie — może się z nimi zapoznać.

Wyrok skazujący

Andrzej Voigt został skazany wyrokiem Sądu Okręgowego Wydziału Karnego w Warszawie (sygn. II K 195/22, 2023 rok) za przywłaszczenie samochodu należącego do LEX NOSTRA i spowodowanie 85 000 złotych strat. Wymierzona kara: 5 000 złotych grzywny. Bez nakazu naprawienia szkody.

Powiązania

Andrzej Voigt ma wielu znajomych w środowisku dawnych służb, a jego bliska, osobista relacja z generałem Markiem Dukaczewskim (byłym szefem WSI) umieszcza go w samym centrum sieci operacyjnej byłych Wojskowych Służb Informacyjnych.

Trójfazowy schemat jest kompletny: (1) atak medialny (Zieliński, październik 2021) → (2) materiał telewizyjny jako dźwignia (Warcholiński, wrzesień 2022) → (3) próba wrogiego przejęcia (Voigt, 2022). Każdy etap korzystał z rezultatów poprzedniego.

  1. Mołdawia — rosyjska strefa wpływów

W 2016 roku, po odejściu ze stanowiska Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Paweł Wojtunik opuścił Polskę. Oficjalnie — jako „Wysoki Doradca Unii Europejskiej przy Rządzie Republiki Mołdawii” (Dziennik.pl, 19 stycznia 2017 r.). Sam zadeklarował: „W 2016 roku zadeklarowałem wyjazd z Polski w miejscowym urzędzie gminy i od tamtego czasu mieszkam na stałe w Mołdawii” (WP Wiadomości, 2 września 2024 r.).

Mołdawia to kraj, na którego terytorium znajduje się Naddniestrze — separatystyczna republika z rosyjską bazą wojskową. To nie Bruksela i nie Haga. To de facto rosyjska strefa wpływów.

Po wyjeździe Pawła Wojtunika z Polski:

  • w styczniu 2017 roku żona Pawła Wojtunika straciła pracę w ABW — Agencja nie przedłużyła jej urlopu;
  • cofnięto mu poświadczenia bezpieczeństwa;
  • w 2021 roku usłyszał zarzuty w sprawie procedury „tax free” (sprawę później umorzono).

Obecnie Paweł Wojtunik zasiada w Radzie Nadzorczej PKN Orlen — strategicznej spółki Skarbu Państwa, mianowany po zmianie rządu w 2023 roku.

Pytanie, które wymaga odpowiedzi: kto na najwyższym szczeblu byłych służb specjalnych wydał Robertowi Zielińskiemu rozkaz „strzału”? Niektórzy twierdzą, że Paweł Wojtunik miał środki, motyw i powiązania. Nie formułuję tego jako twierdzenia. Zadaję pytanie, którego przez dziewięć lat nikt publicznie nie zadał — i na które odpowiedź należy się nie tylko mnie, ale Rzeczypospolitej.

  1. Łańcuch, który prowadzi do Mińska

To, co zaczęło się w 2016 roku jako zawiadomienie o korupcji, z czasem okazało się dużo większą sprawą. Nie idzie tu o jedną łapówkę i jednego biznesmena z 883 przekroczeniami granicy białoruskiej. Idzie o sieć.

Materiały analityczne zgromadzone przez Fundację LEX NOSTRA — w tym raport „Wschód kontra Lisowski” (18 stron, 9 części) — pozwalają zrekonstruować łańcuch, w którym Witold Karczewski zajmuje miejsce jedno z końcowych:

Łukaszenko → Szejman → Zingman → Aftrade DMCC → Witold Karczewski.

  • • Aleksandr Łukaszenko — reżim białoruski, od 2020 r. objęty sankcjami UE.
    • Wiktor Szejman — od lat kluczowy operator biznesowo-polityczny Łukaszenki, odpowiedzialny za białoruską ekspansję komercyjną w Afryce, Azji i Europie.
    • Aleksandr Zingman — izraelsko-białoruski pośrednik, założyciel Aftrade DMCC, osoba objęta sankcjami OFAC i UE, zatrzymywany w Kongu w 2021 r. w związku z dostawami sprzętu wojskowego.
    • Aftrade DMCC (Dubaj) — spółka-pośrednik rejestrowana w strefie wolnocłowej ZEA; oficjalnie zajmująca się eksportem „maszyn rolniczych”; w rzeczywistości udokumentowana w wielu raportach jako kanał obchodzenia sankcji wobec Białorusi, w tym sankcji dotyczących eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego.
    • Witold Karczewski — polski biznesmen, który zajmuje w tej sieci rolę „polskiego łącznika”. Miał kontakty i kontrakty w Kenii, Zimbabwe, Etiopii i innych państwach afrykańskich, gdzie formuła „maszyn rolniczych” bywała wykorzystywana jako parasol logistyczny dla dostaw sprzętu wojskowego.

Oskarżenie wniesione 1 kwietnia 2026 roku dotyczy wyłącznie najmocniej udokumentowanego, najłatwiejszego do udowodnienia wątku — łapówki. Reszta sieci nie znika. Reszta sieci została.

  1. Białystok — splot władzy

Białystok łączy kilka kluczowych postaci tej historii: Witolda Karczewskiego, środowisko prokuratury i Pawła Wojtunika. To nie przypadek — to splot władzy, geograficzny i instytucjonalny punkt zbiegu, w którym spotykają się interesy, kariery i lojalności.

Prokuratura białostocka wysłała absurdalny wniosek o pomoc prawną do Kenii — pytając przekupywanego urzędnika, czy chciał być przekupiony. To nie jest niedbalstwo. To sabotaż proceduralny, którego jedynym skutkiem mogło być podważenie sprawy.

CBA i Agencja Wywiadu były blokowane przez siedem z dziesięciu lat trwania sprawy. Śledztwo w sprawie szpiegostwa zawieszono 18 grudnia 2025 roku. Dzień później — następnego dnia — OKO.press publikuje atak na Macieja Lisowskiego. Zbieżność? Czy sygnał?

  1. Mateusz Sitek — cena bezkarności

28 maja 2024 roku na granicy polsko-białoruskiej, w okolicach Dubicz Cerkiewnych, został zaatakowany nożem żołnierz 1 Warszawskiej Brygady Pancernej — szeregowy Mateusz Sitek. Zmarł 6 czerwca 2024 roku w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Zamordowany przez szturmującego polską granicę w ramach operacji hybrydowej Łukaszenki, której jednym z elementów jest masowy przemyt ludzi przez polską granicę. Pośmiertnie awansowany został do stopnia sierżanta oraz odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność i Złotym Medalem „Za zasługi dla obronności kraju”.

To ta sama granica, którą Witold Karczewski przekraczał 883 razy. To ten sam reżim białoruski, z którym — jak wynika z łańcucha opisanego wyżej — Witold Karczewski współpracował na linii „maszyn rolniczych” i kontraktów afrykańskich. To ten sam kontekst, który z zadziwiającą skutecznością przez dziewięć lat był blokowany.

Każdy rok opóźnienia w śledztwie przeciwko Witoldowi Karczewskiemu — to rok, w którym białoruska sieć mogła swobodnie działać na polskim terytorium. Cena tego opóźnienia to nie tylko pieniądze. To również zapewnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, za co sierżant Mateusz Sitek zapłacił najwyższą cenę.

  1. Operacja „Nevada” — kto miał dostęp?

10 kwietnia 2026 roku, dziewięć dni po złożeniu aktu oskarżenia w sądzie, portal „Onet” opublikował stenogramy operacji „Nevada” — tajnej operacji inwigilacyjnej prowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne wobec Witolda Karczewskiego.

Operacja „Nevada” to dokument sam w sobie. Lata cierpliwej inwigilacji. Drobiazgowo zebrany materiał operacyjny — podręcznikowy przykład tego, jak polska służba antykorupcyjna, gdy dostaje przestrzeń do pracy, potrafi dokumentować sprawę tej wagi.

Stenogramy „Nevady” pokazują rzecz dla tej historii kluczową: przez lata, w których sprawa Witolda Karczewskiego „nie szła”, nie działo się tak dlatego, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nic nie wiedziało. CBA wiedziało i dokumentowało. Blokada leżała gdzie indziej — i nie w środku operacyjnego dorobku tej służby.

Zostają dwa pytania. Nie o jakość pracy operacyjnej — tej nie sposób CBA odmówić. O coś innego:

  • Dlaczego materiały operacji „Nevada” — przez lata bezpiecznie chronione reżimem niejawności — stały się publicznie dostępne dokładnie dziewięć dni po skierowaniu aktu oskarżenia do sądu? Przez lata były tajne. Opublikowane zostały w momencie, w którym los Witolda Karczewskiego zaczął zależeć od czegoś więcej niż wola blokującej go struktury.
  • Dlaczego solidny, udokumentowany materiał operacyjny zbierany przez CBA przez lata nie mógł w tym samym czasie zostać przełożony na etap procesowy? Kto — w innych służbach i w prokuraturze — dbał o to, by tego przełożenia nie było?
  1. Dlaczego właśnie teraz? Wszystkie ręce na pokład

Sprawa Witolda Karczewskiego była prowadzona i dokumentowana przez dziewięć lat. Akt oskarżenia trafił do sądu 1 kwietnia 2026 roku. Dlaczego wszystkie opisane wyżej mechanizmy — w tym cykl TVN24 „Święty biznes” oraz zintensyfikowanie ataku na mnie jako zawiadamiającego — ruszają właśnie w tym momencie?

Odpowiedź wymaga zrozumienia, co oznacza dla ochraniających Witolda Karczewskiego jego świadomość, że grunt usuwa mu się spod nóg. Witold Karczewski wie za dużo. 883 przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Lata kontaktów z Szejmanem, Zingmanem, Aftrade DMCC. Kontrakty w Kenii, Zimbabwe, Etiopii z udziałem białoruskich państwowych przedsiębiorstw zbrojeniowych. Jeżeli do świadomości Witolda Karczewskiego zacznie docierać perspektywa odsiadki, logicznym jest, że może zacząć handlować swoją wiedzą. W zamian za łagodniejszy wymiar kary. Za status świadka koronnego. Za ochronę.

Dla rosyjskich i białoruskich służb to scenariusz katastrofalny.

Perspektywa, że Witold Karczewski w setkach godzin rozmów z polskimi służbami może przekazać, kto w Polsce, kto w Dubaju, kto w Mińsku, kto w Moskwie — staje się zagrożeniem egzystencjalnym dla całej sieci. Dla każdego pośrednika, dla każdego banku, dla każdej spółki-przykrywki, dla każdego polskiego urzędnika, który przez ostatnie dziewięć lat akceptował „luzy” w tej sprawie.

Dlatego wszystkie ręce na pokład. Atak medialny. Dyskredytacja zawiadamiającego. Cel: uniewinnienie — albo co najmniej taki przebieg sprawy, żeby jej materiał nie dał Karczewskiemu niczego, czym mógłby handlować. Nie dlatego, że Witold Karczewski jest dla nich cenny. Dlatego, że jeżeli Witold Karczewski — coraz bardziej przyciskany — w końcu pęknie, to oni są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wiadomym jest, że na wschodzie „branża gubi ludzi”. Ktoś będzie chciał zatrzeć ślady w postaci likwidacji mocodawców Witolda Karczewskiego.

Ta operacja nie chroni Witolda Karczewskiego.

Ta operacja chroni tych, którzy przez dziewięć lat chronili Witolda Karczewskiego.

Cyrylicą w godzinę

19 grudnia 2025 roku OKO.press (autorka: Małgorzata Tomczak) publikuje artykuł o mnie i o prowadzonym przeze mnie Zakonie Najświętszej Maryi Panny — kontynuację tej samej linii ataku, która zaczęła się w TVN24 w 2021 roku. W ciągu kilku godzin — nie dni, godzin — tłumaczenie tego samego tekstu pojawia się na rosyjskojęzycznych portalach i w rosyjskojęzycznych grupach facebookowych. Opisuję to w moim artykule „Oko.press pisane cyrylicą”.

Ten poziom infrastruktury tłumaczeniowej — zdolnej przełożyć polski tekst na język rosyjski i rozdystrybuować go w rosyjskojęzycznym internecie w ciągu kilku godzin — to nie jest działanie spontanicznych internautów. To jest gotowy, czekający w trybie pogotowia kanał nagłaśniania.

Kto go trzyma? Kto mu płaci? I dlaczego — ze wszystkich tekstów publikowanych w polskich mediach w grudniu 2025 roku — tłumaczeniu na rosyjski zostało poddane akurat to?

  1. Ta sama stacja, piąty rok

Po reportażu „Kwestia zaufania” z 7 września 2022 roku TVN24 na chwilę wycofał się z tematu. Wrócił w 2026 roku — z nową trójką reporterów i ze zwielokrotnioną intensywnością.

7 kwietnia 2026 roku TVN24 emituje pierwszy odcinek cyklu „Święty biznes”. Autorzy: Sebastian Klauziński, Olga Orzechowska. 11 kwietnia Instagram @tvn24.pl wymienia Macieja Lisowskiego imiennie. Kolejne odcinki: 17 kwietnia, 19 kwietnia, 21 kwietnia (powtórka), 22 kwietnia — „Święty biznes. Misjonarze z Kolumbii”.

Uwagę zwraca tempo. W normalnej produkcji telewizyjnej cykl publicystyczny emitowany jest w odstępach tygodniowych. Tu — nowy materiał wychodzi co dwa, trzy dni. Powtórki wchodzą na anteny zanim wyblakną nawet premiery. Dlaczego taki pośpiech?

TVN24 poświęca cenny czas antenowy — praktyka, którą w normalnym cyklu redakcyjnym uznano by za rozrzutność — po to, żeby w kółko emitować te same materiały. Za tą nietypową decyzją redakcyjną stoją dwa cele.

Pierwszy — wywrzeć nacisk na Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Tomasza Szymańskiego, który z racji urzędu odpowiada za nadzór nad sferą wyznaniową. Im głośniejszy medialny szum, tym większa presja, by Minister w końcu wypowiedział się w narracji satysfakcjonującej autorów cyklu. Za pierwszym razem, zapytany przez reporterów TVN24, stwierdził przed kamerą, że działalność Zakonu Najświętszej Maryi Panny jest w pełni zgodna z prawem. Nie była to odpowiedź, jakiej oczekiwali. Dlatego ponawiają nacisk na Wiceministra — głośniej, częściej, w nowej aranżacji.

Drugi — i kluczowy — zbudować medialne tło dla spraw prowadzonych przez Straż Graniczną w Opolu. W czwartek 30 kwietnia 2026 roku kończą się tam przesłuchania. Każdy dzień zwłoki oznacza, że zeznania, które zostają złożone — w tym zeznania osób, wobec których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że zostały wcześniej pozyskane i opłacone w celu występowania w określonej roli — będą słabiej pokryte narracją medialną. Do tego wątku Fundacja LEX NOSTRA powróci w odrębnej publikacji.

Uwiarygodnienie na siłę

Do pary Klauziński–Orzechowska dołączyła w cyklu „Święty biznes” Anna Sobolewska. To nazwisko, które warto znać.

Anna Sobolewska — reporter Grupy TVN od stycznia 2017 roku, wcześniej związana z „Superwizjerem TVN”. Laureatka Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo śledcze oraz Nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego za reportaż „Polscy neonaziści”. We wrześniu 2025 roku wystartowała z serialem podcastowym TOK FM „Nieświęty” — wieloletnie śledztwo dotyczące prania 8,5 miliarda złotych z handlu w Wólce Kosowskiej.

Innymi słowy — Anna Sobolewska jest specjalistką od handlu ludźmi, pośredników migracyjnych i prania pieniędzy w obrocie cudzoziemców.

Dokładnie ten profil, jakiego wymaga linia prawna, pod którą kampania medialna ma przygotować opinię publiczną. Działania funkcjonariuszy Straży Granicznej w Opolu idą dokładnie pod tym kątem — umożliwiania cudzoziemcom nielegalnego pobytu w Polsce oraz handlu ludźmi (art. 264a i art. 189a Kodeksu karnego). TVN24 nie dobrał Anny Sobolewskiej przypadkowo. Anna Sobolewska ma zbudować medialne zaplecze eksperckie dla linii oskarżenia, którą w kolejnych tygodniach ma wypracować zadaniowana prokuratura — w oparciu o zeznania kilku bezprawnie zatrzymanych Kolumbijczyków pozyskane przez Straż Graniczną w Opolu. Zeznania składane bez udziału pełnomocników Zakonu oraz bez udziału tłumaczy wpisanych na listę tłumaczy przysięgłych. Gotowy „autorytet”. Gotowe cytaty. Gotowe nagranie.

„Celem nie jest religia, tylko kasa”

W podcaście „Czarno na białym” z 11 kwietnia 2026 roku, prowadzonym przez Marcina Złotkowskiego, trójka reporterów TVN24 sformułowała linię cyklu tak:

Olga Orzechowska: „Przywileje, które są szeroko omawiane w kontekście Kościoła katolickiego, tak naprawdę dotyczą wielu związków wyznaniowych i Kościołów, których mamy zarejestrowanych w Polsce blisko 180″.

Sebastian Klauziński: „Powstają w zasadzie tylko po to, żeby móc korzystać z tych przywilejów finansowych. Celem nie jest religia, tylko kasa”.

Anna Sobolewska: „Przywileje przysługują Kościołom pod pewnymi warunkami. Nikt nie zabrania urzędom kontrolować spółek kościelnych, to wręcz ich obowiązek”.

Warto zestawić tę wypowiedź z listą beneficjentów Funduszu Kościelnego. 189 zarejestrowanych związków wyznaniowych, wśród nich Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, Muzułmański Związek Religijny, Karaimski Związek Religijny, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Każdy z nich powstał — w tezie Sebastiana Klauzińskiego — „po to, żeby móc korzystać z przywilejów finansowych”.

Robert Zieliński, 23 września 2025 — przed sądem

Wróćmy na chwilę do sali Sądu Okręgowego w Warszawie. Robert Zieliński zeznaje, że jego zespół „przekonał redakcję” do publikacji, by „nikt nie chciał robić interesów” z Maciejem Lisowskim. Tamten cel — z 2021 roku — został przez niego samego określony w toku rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Dziś, pięć lat później, trójka jego następców w tej samej stacji prowadzi materiały zbudowane na identycznej metodzie. Inny temat. Inna obsada. Ten sam cel.

Akcja przeciwko mnie i Fundacji LEX NOSTRA, którą w październiku 2021 roku rozpoczął Robert Zieliński, trwa nieprzerwanie piąty rok — kontynuowana nadal przez niego oraz jego redakcyjnych kolegów. Pięć lat ciągłości. Trzy kolejne zespoły dziennikarskie. Dziesiątki materiałów i ich płatne promocje w mediach społecznościowych. Jakie działanie dziennikarskie w polskich mediach ostatniego dwudziestolecia prowadzone było z taką uporczywością przez tak długi czas?

Zadając sobie oczywiste pytanie o cel tych działań, odpowiedź nasuwa się tylko jedna: ochrona Witolda Karczewskiego, a przez to jego mocodawców. Za wszelką cenę.

Zapowiedź: drugi tor operacji

Wszystko, co opisano powyżej, dotyczy jednego toru ochrony Witolda Karczewskiego — toru, który prowadzi poprzez środowisko byłych oficerów WSI i aktualnych oficerów służb, oraz kolejne zespoły dziennikarzy TVN24 i OKO.press.

Ale istnieje też drugi tor. Równoległy. Nie tylko warszawski, operujący nie z gmachu przy ulicy Rakowieckiej, lecz z Mińska i Moskwy. Tor, w którym szczegółowo i solidnie udokumentowany jest sposób, w jaki dzisiejszy zespół „Czarno na białym” pozyskiwał „źródła” do swoich reportaży — oraz rola w tym wszystkim tzw. układu białostockiego, który już wielokrotnie wcześniej opisywałem.

Fundacja LEX NOSTRA opublikuje miażdżące fakty dotyczące tego drugiego toru w odrębnym materiale.

Zamiast zakończenia

Dziewięć lat temu złożyłem zawiadomienie o korupcji dokonywanej przez jednego biznesmena. Przez dziewięć lat próbowano mnie za to izolować, ośmieszyć i zniszczyć. Dziennikarze przyznali ten mechanizm w swoich zeznaniach przed sądem. Osoby z górnej półki WSI próbowały przejąć Fundację. Prokuratura białostocka wysyłała absurdalne pisma. A Centralne Biuro Antykorupcyjne i Agencja Wywiadu — mimo podręcznikowo prowadzonych, solidnie udokumentowanych operacji — przez lata nie mogły domknąć swoich ustaleń w sposób procesowy.

Oznacza to tylko jedno. Przez ten sam czas, w tym samym państwie, równie silna struktura blokowała efekty ich działań. Broniła Witolda Karczewskiego. Skutecznie — przez dziewięć lat.

Jaka to struktura? Odpowiedzi nasuwają się same. Skoro musiała być na tyle mocna, by przez tyle lat paraliżować efekty działań dwóch bardzo poważnych służb Rzeczypospolitej Polskiej — nie mogła być przypadkowym zbiorem sprzyjających okoliczności. To musiała być struktura zorganizowana, zakorzeniona, z dostępem do najwyższych szczebli państwa.

Domniemanie — które Fundacja LEX NOSTRA stawia jako hipotezę wymagającą weryfikacji, nie jako twierdzenie — wskazuje na środowisko oficerów urzędujących w gmachu przy ulicy Rakowieckiej oraz byłych funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych. Powszechną wiedzą jest, że każdy znaczący oficer byłego WSI przechodził w toku swojej kariery szkolenie w Moskwie. Podczas tych szkoleń — najczęściej — był werbowany przez rosyjski wywiad wojskowy, GRU. Równocześnie zbierano na niego kompromitujące materiały obyczajowe, które miały zabezpieczać jego lojalność na przyszłość. Człowiek z takim bagażem nie jest wolny. Nigdy.

Ten sam układ ma swoje wpływy nawet w Prokuraturze Krajowej. Prokurator Ryszard Rafalski, prowadzący odrębne śledztwo w sprawie szpiegostwa na rzecz Białorusi i Rosji — śledztwo bezpośrednio wynikające z dorobku operacyjnego CBA i Agencji Wywiadu — pod koniec 2024 roku dążył do jego umorzenia. Zmiana kursu nastąpiła dopiero po publikacjach w Onecie. Śledztwo zostało zawieszone 18 grudnia 2025 roku — dokładnie w przeddzień publikacji przez OKO.press artykułu Małgorzaty Tomczak, atakującego mnie poprzez temat Zakonu Najświętszej Maryi Panny.

To nie jest już pytanie o jednego dziennikarza, jednego biznesmena, jeden układ lokalny. To pytanie o strukturę, która sięga od byłych wojskowych służb informacyjnych, przez kadry służb cywilnych, aż po stanowisko prokuratora w Prokuraturze Krajowej. Struktura — w domyśle — powiązana z szerokimi, wielopłaszczyznowymi wpływami rosyjskich i białoruskich służb na wysokiej rangi polskich urzędników państwowych.

Dopiero publikacja sprawy Witolda Karczewskiego na forum międzynarodowym — w postaci mojego artykułu w „International Business Times” — zmusiła tę strukturę do ustępstwa. Nie chodzi bowiem już tylko o sprawy polskie, ale o bezpieczeństwo całej wschodniej flanki NATO. Ustępstwa te przyjęły postać wydania prokuraturze polecenia skierowania aktu oskarżenia do sądu. Co o niczym jeszcze nie przesądza.

Dziś, kiedy akt oskarżenia już leży w sądzie, ci sami ludzie wracają w pełnej obsadzie. Nie dlatego, że mają coś nowego do powiedzenia. Dlatego, że jeżeli Witold Karczewski zacznie czuć, że zostanie skazany — mając na uwadze to, co wie: o 883 przekroczeniach granicy polsko-białoruskiej, o łańcuchu Szejman–Zingman–Aftrade DMCC, o kontraktach afrykańskich, o tym, kto w Polsce, kto w Dubaju, kto w Mińsku, kto w Moskwie — to oni są w niebezpieczeństwie. I to oni, a nie on, mają w tej sprawie najwięcej do stracenia.

Dlatego ta struktura — zmuszona do taktycznego ustępstwa przez zainteresowanie międzynarodowe — musiała zrobić krok w tył. Krok tymczasowy. Walka trwa. Obrona Witolda Karczewskiego trwa. I będzie trwała.

Odpowiedź na pytanie „kto chroni Witolda Karczewskiego?” przestaje być moją sprawą osobistą. Staje się sprawą Rzeczypospolitej Polskiej, bezpieczeństwa jej obywateli i wschodniej flanki NATO.

płk rez. D.S. Maciej Lisowski, prof. uczel., DBA, EMBA

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

Wiceprezes Stronnictwa Pracy

Ekspert Federacji Bezpartyjni i Samorządowcy ds. reformy wymiaru sprawiedliwości, służb specjalnych, praw obywatelskich oraz kontroli instytucji państwa

 

Nota biograficzna
płk rez. DS prof. ucz. Maciej Lisowski DBA, EMBA

Prawnik, ekonomista, ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego, profesor uczelniany, pułkownik rezerwy DS, duchowny (ojciec), menedżer, publicysta, działacz społeczny i polityczny. Urodzony w 1977 r. Absolwent studiów wyższych na kierunkach: bezpieczeństwo narodowe, ekonomia oraz prawo, a także absolwent studiów podyplomowych DBA, Executive MBA Zarządzanie i Executive MBA Energetyka oraz kilkunastu innych kierunków podyplomowych — łącznie na siedmiu różnych uczelniach.

Działalność polityczna i publiczna
  • Wiceprezes chrześcijańsko-demokratycznej partii Stronnictwo Pracy;
  • Doradca Zarządu Federacji Bezpartyjni i Samorządowcy, ekspert ds. reformy wymiaru sprawiedliwości, służb specjalnych, praw obywatelskich oraz kontroli instytucji państwa;
  • Prezes Instytutu Myśli Kornela Morawieckiego;
  • Członek Zarządu międzynarodowej Fundacji Trójmorza;
  • W latach 2016–2019 — asystent społeczny Marszałka Seniora Sejmu RP, Posła na Sejm RP Kornela Morawieckiego, oraz dyrektor warszawskiego biura poselskiego Marszałka Seniora Sejmu RP.
Działalność społeczna i zawodowa
  • Prezes Zarządu Kancelarii LEX NOSTRA;
  • Dyrektor / Członek Zarządu Fundacji LEX NOSTRA — organizacji pożytku publicznego od piętnastu lat prowadzącej działalność na rzecz osób pokrzywdzonych przestępstwem, poszkodowanych przez system prawny oraz w obszarze edukacji prawnej obywateli.
Działalność medialna i publicystyczna

Dziennikarz i publicysta; autor i współautor książek (m.in. „Prawo i Pięść”) oraz licznych publikacji prasowych, między innymi w „International Business Times”. Od 2011 r. stały ekspert i komentator w stacjach telewizyjnych, rozgłośniach radiowych oraz prasie i portalach opiniotwórczych.

Odznaczenia i wyróżnienia

Państwowe i resortowe (Rzeczpospolita Polska): – Medal „Pro Patria” — nadany przez Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych RP; – Medale i wyróżnienia resortowe oraz środowiskowe za działalność publiczną, społeczną i na rzecz osób pokrzywdzonych.

Środowiskowe i obywatelskie (wybór): – Certyfikat Honorowy Człowieka Wolności i Niepodległości (Stowarzyszenie „Pamięć Jastrzębska”, 2013); – Wyróżnienia organizacji kombatanckich, weterańskich i patriotycznych.

Wyróżnienia zagraniczne: – Odznaki m.in. Departamentu Obrony USA — Pentagonu, jednostki Sheriff’s Office oraz koncernu Lockheed Martin (programy F-35 Lightning II i F-16).

Wyróżnienia dla Fundacji LEX NOSTRA (jako dyrektora i twórcy): – Statuetka „Orła Wprost”; – Statuetka „Firma VIP-A 2025”.

 

Pełny tekst do pobrania (PDF): https://drive.google.com/file/d/10qLdzI5FF_-O8sEC8q3LwgKcfJW7UPHX/view

You may like