10 kwietnia 2026 r. portal Onet opublikował obszerny artykuł śledczy autorstwa Sebastiana Białacha i Łukasza Cieśli pt. „Wielomilionowa łapówka i kontakty z szemranym Białorusinem. Do sądu trafił akt oskarżenia wobec Witolda K.” Artykuł, który w ciągu doby zgromadził blisko 7 tysięcy polubień, ujawnił m.in. stenogramy z operacji CBA o kryptonimie „Nevada”, w których Witold K. — wiceprezes firmy Contractus z Sokółki, wieloletni wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej — razem z Aleksandrem Zingmanem, powiązanym ze służbami białoruskimi i rosyjskimi, omawiał sposoby upijania i korumpowania polskiego ministra rolnictwa.
Onet, Polska Agencja Prasowa, Business Insider, RMF24 i oficjalny komunikat Prokuratury Regionalnej na portalu gov.pl potwierdzili publicznie ten sam fakt: śledztwo zostało wszczęte 30 sierpnia 2016 r. z zawiadomienia Fundacji Promocji Mediacji i Edukacji Prawnej LEX NOSTRA.
Jedynym założycielem i od szesnastu lat Dyrektorem Fundacji LEX NOSTRA jestem ja – Maciej Lisowski.
Witold Karczewski powiedział wprost, podczas jednej z rozpraw cywilnych, rejestrowanej przez sąd audio i wideo, cyt.: „Wszystkie moje problemy zaczęły się od Macieja Lisowskiego”.
Rzeczywiście, zaczęły się ode mnie. I skończyły się – jak na razie – aktem oskarżenia.
Co ujawnił Onet
Artykuł Onetu idzie znacznie dalej niż wcześniejsze depesze PAP. Ujawnia, że:
- CBA prowadziło wobec Karczewskiego operację o kryptonimie Nevada, w ramach której podsłuchiwano jego rozmowy z Aleksandrem Zingmanem — człowiekiem, o którym Agencja Wywiadu informowała, że jest „powiązany ze służbami specjalnymi Białorusi i Rosji”
- Karczewski i Zingman rozmawiali o wizycie ministra Krzysztofa Jurgiela na Białorusi w następujący sposób: Minister jest głupi i dużo chleje. Raz zasnął z twarzą w sałatce z groszkiem. Oni też go upiją. Jeżeli zajdzie potrzeba, to zapraszają go tam, gdzie potrzeba.
- Karczewski latał z prezydentem Andrzejem Dudą do Mongolii i z Zingmanem omawiał szczegóły wizyt zagranicznych delegacji w Polsce
- Prokuratura Krajowa prowadzi drugie, odrębne śledztwo — dotyczące podejrzenia szpiegostwa na rzecz Białorusi i Rosji. Prokurator Ryszard Rafałski chciał je umorzyć pod koniec 2024 roku. Po tekstach Onetu kierownictwo prokuratury zmieniła zdanie
To jest obraz człowieka, który przez dekady chodził po polskich ministerstwach jak u siebie, jednocześnie koordynując działania z osobami podejrzanymi o szpiegostwo na rzecz wrogich państw. I to jest człowiek, którego Fundacja LEX NOSTRA doprowadziła na ławę oskarżonych.
Dlaczego mnie atakują — i dlaczego akurat teraz
12 grudnia 2025 r. opublikowałem na stronie Fundacji artykuł „Spec służby Łukaszenki w Polsce”, dokumentujący 883 przekroczenia granicy białoruskiej przez Karczewskiego, jego udział w delegacji rządowej Białorusi z Wiktorem Szejmanem, spółki na Białorusi i 274 hektary ziemi przy granicy z Rosją.
18 grudnia 2025 r. — Prokuratura Krajowa zawiesiła śledztwo dotyczące szpiegostwa.
19 grudnia 2025 r. — jeden dzień później — portal OKO.press opublikował artykuł Małgorzaty Tomczak atakujący mnie i Fundację. Treść artykułu natychmiast zaczęły cytować media piszące cyrylicą, co udokumentowałem zrzutami ekranów w artykule „Oko.press pisane cyrylicą”.
20 grudnia 2025 r. — Radosław Sikorski udostępnia artykuł OKO.press w swoich mediach społecznościowych.
Styczeń 2026 r. — zostałem zaatakowany fizycznie. Pół centymetra dzieliło mnie od utraty oka, pół centymetra od śmierci.
21 stycznia 2026 r. — opublikowałem „Oko.press pisane cyrylicą” — dokumentując powiązanie artykułu Tomczak z „układem białostockim” i natychmiastową amplifikację przez media cyrylicowe.
Luty–marzec 2026 — okres względnego spokoju. 17 marca 2026 ukazał się artykuł w International Business Times o Karczewskim/Białorusi.
7 kwietnia 2026 r. — PAP informuje o akcie oskarżenia. Business Insider Polska (Filip Waluszko) publikuje artykuł „Łapówka na prawie 20 mln zł”, podając kwotę 4 912 847 USD i karę do 12 lat pozbawienia wolności. Business Insider, RMF24 i oficjalny komunikat Prokuratury na gov.pl — wszystkie trzy tytuły niezależnie od siebie potwierdzają ten sam fakt: postępowanie wszczęto z zawiadomienia Fundacji LEX NOSTRA. Jednocześnie żaden z tych tytułów nie atakuje zawiadamiającego. Robi to wyłącznie TVN24.
8 kwietnia 2026 r. — Straż Graniczna w Opolu bezprawnie zatrzymuje ośmiu misjonarzy Zakonu Najświętszej Maryi Panny, którym kieruję.
9 kwietnia 2026 r. — TVN24 publikuje artykuł „Kim jest Maciej Lisowski” w programie „Czarno na białym”. Autorami są Sebastian Klauzinski i Olga Orzechowska.
Kwiecień 2026 r. — Artur Ceroński ogłasza się likwidatorem ZNMP i informuje w materiałach TVN24 o odwołania mnie ze wszystkich funkcji.
Klauzinski, Orzechowska i schemat, który się powtarza
Sebastian Klauzinski nie jest niezależnym dziennikarzem TVN24. Przez pięć i pół roku — od 2018 do grudnia 2023 — pracował w zespole śledczym OKO.press. W tym samym zespole, w którym powstał artykuł Małgorzaty Tomczak z 19 grudnia 2025 r. W styczniu 2024 przeszedł do TVN24.
To nie jest drugie, niezależne śledztwo innej redakcji. To ta sama linia ataku, przeniesiona z OKO.press do TVN24 przez tego samego człowieka, pod nowym logo.
Olga Orzechowska z kolei jest autorką cyklu „Czarno na białym”, w którym wcześniej atakowała Lecha K. ze Szczecina. Po jej artykułach Lech K. trafił do aresztu. A kto pojawił się jako likwidator ponoć olbrzymiego majątku, który Lech K. zostawił?
Artur Ceroński.
Ten sam Artur Ceroński, który w tym samym tygodniu, w którym ukazał się artykuł TVN24 o mnie, ogłosił się likwidatorem Zakonu Najświętszej Maryi Panny i stwierdził, że odwołuje mnie ze wszystkich funkcji, co jest oczywiście bezprawne i prawnie nieskuteczne.
Ale schemat jest identyczny.
| Element | Lech K. | Maciej Lisowski |
| Dziennikarka | Orzechowska (TVN24) | Orzechowska + Klauzinski (TVN24) |
| Artykuł | wrzesień–październik 2025 | 9 kwietnia 2026 |
| Skutek | Aresztowanie | Atak SG w Opolu i próba przejęcia |
| „Likwidator” | Artur Ceroński | Artur Ceroński |
Kto za tym stoi
Nie twierdzę, że Orzechowska i Klauzinski świadomie działają na zlecenie białoruskich służb. Ale twierdzę, że materiał, na którym oparli swoje artykuły, dotarł do nich określonymi kanałami — i że te kanały prowadzą do Białegostoku.
Osoba, którą zidentyfikowałem jako głównego informatora mediów w mojej sprawie, ma ponad 41 spółek w historii, dług przekraczający 275 tysięcy złotych i toczące się postępowania egzekucyjne, oraz co najmniej jeden bardzo poważny proces karny. Jego matka kandydowała w wyborach samorządowych 2024 z listy Komitetu Wyborczego Normalny Kraj — partii, na której listach do Sejmu w 2023 roku startowali działacze jawnie prorosyjskiej partii Front. Tej samej partii Front, która we wrześniu 2024 r. podpisała w Mińsku oficjalną umowę o współpracy z Liberalno-Demokratyczną Partią Białorusi, a jej przewodniczący Krzysztof Tołwiński złożył wizytę na Białorusi w trakcie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Koordynator ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn określił Front jako „marginalne prorosyjskie środowisko funkcjonujące w Polsce.”
Łańcuch prowadzi od Mińska do Białegostoku. Od Białegostoku do OKO.press. Z OKO.press do TVN24. Z TVN24 do Cerońskiego.
Motyw procesowy — dlaczego ataki nasilają się właśnie teraz
Jest jeszcze jeden powód, dla którego ataki na mnie nabrały bezprecedensowej intensywności akurat w kwietniu 2026 r. Powód prozaiczny, ale decydujący.
Witold K. właśnie stanął przed sądem. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Proces się zaczyna. A fundamentem tego procesu jest zawiadomienie, które złożyłem w 2016 roku jako Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA.
Każdy obrońca w sprawie karnej wie, że jedną z najskuteczniejszych linii obrony jest podważenie wiarygodności zawiadamiającego. Jeśli uda się wykazać, że osoba, która zainicjowała śledztwo, jest niewiarygodna — oszustem, aferzystą, „szefem prężnego kościelnego biznesu” — to cały materiał dowodowy zebrany na podstawie tego zawiadomienia staje pod znakiem zapytania.
I dokładnie to się dzieje.
OKO.press (Tomczak, grudzień 2025) pisze, że „Lisowski nie ma wykształcenia wyższego” i prowadzi „nielegalny” zakon. TVN24 (Klauzinski i Orzechowska, kwiecień 2026) nazywa to „prężnym kościelnym biznesem.” Oba artykuły budują narrację, w której zawiadamiający — człowiek, który doprowadził Karczewskiego na ławę oskarżonych — jest osobą niewiarygodnyą.
Przypomnijmy sekwencję:
- śledztwo o szpiegostwo zawieszone: 18 grudnia 2025
- Artykuł OKO.press atakujący mnie: 19 grudnia 2025 — jeden dzień później
- Akt oskarżenia skierowany do sądu: 1 kwietnia 2026
- Artykuł TVN24 atakujący mnie: 9 kwietnia 2026 — osiem dni później
Za każdym razem, gdy sprawa Witolda Karczewskiego posuwa się do przodu, następuje atak na mnie. To nie jest dziennikarstwo śledcze. To jest przygotowanie gruntu pod linię obrony oskarżanego.
A ludzie, którzy te narracje budują — Klauzinski z pięcioletnim stażem w OKO.press, Tomczak, której artykuł natychmiast cytowały media piszące cyrylicą — de facto działają na korzyść człowieka oskarżonego o obietnicę łapówki 4,9 miliona dolarów, powiązanego z osobą podejrzewaną przez Agencję Wywiadu o współpracę ze służbami białoruskimi i rosyjskimi.
Czy robią to świadomie? Nie wiem. Ale efekt jest jednoznaczny: im bardziej zdyskredytowany jest Lisowski, tym łatwiej Karczewskiemu w sądzie. I ktoś w Białymstoku — lub w Mińsku — doskonale to rozumie.
Dlaczego to obchodzi każdego Polaka
Sto milionów dolarów polskiego podatnika miało trafić do przetargu ustawionego przez człowieka, który z osobą powiązaną ze służbami białoruskimi i rosyjskimi planował upijanie polskich ministrów. Ta sama sieć — poprzez firmę GardSerwis zarejestrowaną przez Wiktora Szejmana — szkoliła migrantów do szturmowania polskiej granicy. 28 maja 2024 r. jeden z nich ugodził nożem w klatkę piersiową szeregowego Mateusza Sitka z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej. Mateusz Sitek miał 21 lat. Zmarł 6 czerwca 2024 r. Pośmiertnie awansowany do stopnia sierżanta.
Teraz ta sieć atakuje człowieka, który ją ujawnił.
Nie dlatego, że Maciej Lisowski coś ukradł. Nie dlatego, że Fundacja coś zdefraudowała. Dlatego, że Witold Karczewski stanął przed sądem. Dlatego, że „układ białostocki” stracił swojego człowieka. I dlatego, że ktoś w Mińsku i w Moskwie jest bardzo niezadowolony.
Nie przesadzamy, ale nie milczymy
Witold K. nie przyznał się do winy. Jest niewinny do czasu prawomocnego wyroku.
Autorzy artykułów w OKO.press i TVN24 mają prawo do swoich materiałów, ale — w sądzie — udowodnimy, że te materiały są oparte na kłamstwach, sfałszowanych dokumentach i informacjach od osoby niewiarygodnej.
Ale schemat — ten sam dziennikarz, ta sama dziennikarka, ten sam „likwidator”, ta sama kolejność zdarzeń, ten sam cel — mówi sam za siebie.
Materiały już trafiły do właściwych służb. I zamierzam walczyć dalej — tak jak walczyłem przez ostatnie dziesięć lat.
Bo jeśli sygnalista, który doprowadził do aktu oskarżenia w sprawie o łapówkę prawie 5 milionów dolarów i demaskował agenta wpływu obcych służb, może zostać bezkarnie zaatakowany — to żaden sygnalista w Polsce nie jest bezpieczny.
Maciej Lisowski
Dyrektor Fundacji Promocji Mediacji i Edukacji Prawnej LEX NOSTRA
Powiązane artykuły: